Żywot grabarza – czyli szansa na lepsze życie w Holandii

żywot grabarza w Holandii

Kryzys koronowy, bezrobocie, cięcia wynagrodzeń, pozamykane branże gospodarki. Sytuacja na rynku pracy nie wygląda zbyt ciekawie. Są jednak branżę, których nie imają się problemy społeczne i ekonomiczne. Branże, w których zawsze jest popyt. Wśród nich koronnym przykładem jest branża pogrzebowa. Żywot grabarza w Holandii? Czemu nie? Zdaniem ekspertów w tych niepewnych czasach to jeden z najbezpieczniejszych etatów.

Ilość firm pogrzebowych rośnie szybciej niż śmiertelność Holendrów

Jak wskazują członkowie Branchevereniging Certified Dutch Funeral Companies, czyli Holenderskiego Stowarzyszenia Zakładów Pogrzebowych, ich branża z każdym rokiem coraz prężniej się rozwija. Z roku na rok firm zajmujących się pochówkiem i działaniami około funeralnymi jest coraz więcej. Ich liczba rośnie znacznie szybciej niż liczba zmarłych, nawet podczas epidemii COVID-19. Na rynku nadal jednak są miejsca i nie panuje przesyt.

Po pięćdziesiątce

Jak wskazuje BGNU, na żywot grabarza decyduje się wiele osób w starszym wieku. Osób, które prowadziły już jakiś biznes lub pracowały wcześniej w innych dziedzinach gospodarki. Ludzie ci albo stają się częścią większych firm, albo rozpoczynają własną działalność. Ta z racji tego, iż wymaga odpowiedniego doświadczenia, częściej wybierana jest przez tych, którzy przepracowali lata pod skrzydłami innych grabarzy.

Koronawirus i złote czasy dla branży

Według danych z początku tego tygodnia w Niderlandach działa obecnie 2770 przedsiębiorstw pogrzebowych. W 2015 roku było ich tylko 2180. Rozrost ten spowodowany jest właśnie pewnością zatrudnienia i naturalną ewolucją pracowników już istniejących zakładów, którzy chcą sami być sobie panami. Ostatni rok również zrobił swoje. Śmiertelne żniwo COVID-19, w połączeniu z kryzysem gospodarczym, spowodowało, iż branżą tą zainteresowało się wiele osób.

Żywot grabarza

Żywot grabarza w Holandii to nie tylko „kopidół”. Wiele z firm pogrzebowych to prężnie działające przedsiębiorstwa organizujące wszystko. Od załatwienia formalności związanych z pogrzebem, poprzez samą uroczystość, aż po stypę, kwestie prawno-spadkowe oraz opiekę nad grobem, a czasem nawet opiekę psychologiczną nad rodziną. Nie jest to łatwa praca, ale jak potwierdzają to jej wykonawcy, niezwykle szlachetna i dająca dużo satysfakcji z niesienia pomocy pogrążonej w smutku rodzinie.

Praca dla każdego?

Czy więc w dobie kryzysu każdy mógłby się przebranżowić? Jeśli uważa, iż podoła to tak. W wielu firmach nadal są wakaty, zwłaszcza teraz w dobie pandemii. Zakładanie własnej działalności jest już jednak o wiele trudniejsze. By mała firma pogrzebowa mogła się utrzymać na rynku i godnie zarobić potrzebowałaby przeprowadzić około 100 pogrzebów rocznie. Z tym zaś, nawet w tak specyficznej branży, na początku może być trudno.