Śnieżki i wkurzony dziadek z bronią palną

z bronią na śnieżki

W każdym sąsiedztwie musi mieszkać maruda, człowiek, niszczyciel dziecięcych marzeń. Tego typu osobie nie sposób dogodzić. Wiecznie marudzi, nic jej się nie podoba i znajduje dziurę w całym. Idealnym przykładem kogoś takiego jest 46-latek z Oisterwijk. Mężczyzna został aresztowany za to, iż groził bronią dzieciom walczącym na śnieżki przed jego domem.

rozliczenie podatku z Holandii

Wielka wojna na białe kule

W sobotę Holandię ogarnęło białe szaleństwo. Śnieg, który w tym kraju nie pojawia się zbyt często, sprawił, iż wielu ludzi przynajmniej na chwilę zapomniało o epidemii i całym tym kryzysie, oddając się zabawom na białym puchu. W Oisterwijk na Pannenschuurlaan doszło do wielkiej wojny na śnieżki. Całe rodziny obrzucały się białymi „pigułami”. Śmiechom, gwarowi i dobrej zabawie, pomimo godziny 20, nie było końca. Ta cała radość, te śmiechy dzieci wyraźnie irytowały 46-letniego mieszkańca jednego z okolicznych domów.

Niszczyciel dziecięcych marzeń

Wkurzony Holender postanowił ubrać się i porozmawiać z ludźmi. Podszedł więc do grupy i zaczął wrzeszczeć i awanturować się do dzieci. W tym momencie na ratunek przerażonym malcom przybył jeden z rodziców, który odepchnął sąsiada i w niewybrednych słowach kazał mu się uspokoić i wrócić do domu.

Tetryk kontratakuje, czyli śnieżki trafią do ogrodu

Człowiek był zły, ale zdusił gniew w sobie i wrócił do domu. Przez jakiś czas było spokojnie. Miarka przebrała się dopiero, gdy zbłąkane śnieżki wpadły na jego podwórko, a jedna uderzyła w szybę, nie czyniąc jednak żadnych szkód.
W tym momencie 46-latek wyszedł na balkon, wyciągnął pistolet i zaczął z niego celować do grupy bawiących się dzieci. Widzący to rodzice, bojąc się, iż mają do czynienia z niebezpiecznym psychopatą, natychmiast zabrali swoje dzieci z ulicy i zadzwonili na policję.

Policyjny nalot

46-latek nie mógł jednak cieszyć się zbyt długo spokojem. Kilka minut po jego wystąpieniu na balkonie do domu z hukiem weszła policja. Mężczyznę skuto, a następnie oficerowie rozpoczęli przeszukanie mieszkania. Nie znaleziono w min żadnej broni palnej. Niemniej jednak na jednej z półek leżała zapalniczka w kształcie pistoletu. Z bliska dość łatwo można było się zorientować, iż jest to atrapa, ale z odległości 2-3 metrów nie było na to żadnych szans.

Aresztowanie

W efekcie interwencji policji 46-latek mógł w końcu cieszyć się ciszą. Żadne śnieżki nie uderzały już w jego okna. Wszystko dlatego, iż zmienił on adres z własnego domu, na Pannenschuurlaan, na policyjny dołek pobliskiej komendy. Wiele wskazuje zaś na to, iż za groźby względem dzieci i ich rodziców sąd skaże Holendra na pracę społeczne. Te będą zapewne świadczone na rzecz okolicznej społeczności, tak by krewki sąsiad poniósł dodatkową karę.