wyrok w sprawie wypadku polskiego busa na a4 najnowsze wiadomości z Holandii
zwrot podatku Holandia

Najnowsze wiadomości z Holandii docierające z sali sądu w Bredzie mówią o poważnych zarzutach dla polskiego kierowcy busa, który spowodował ciężki wypadek, w którym rannych zostało 8 pasażerów pojazdu i on sam. Sąd mówił o karygodnych zaniedbaniach ze strony przewoźnika.

Anioły musiały nad nimi czuwać

Całe zdarzenie miało miejsce 30 czerwca 2018 roku. Wtedy to na autostradzie A4, w pobliżu Woensdrecht, pojazd prowadzony przez polskiego bursiarza dosłownie wbił się w naczepę tira stojącego na pasie awaryjnym. Busik, w którym znajdowało się w sumie 9 osób, uderzył w ciężarówkę, jadąc z pełną prędkością. Biała furgonetka została praktycznie całkowicie zniszczona. Nienaruszona kabina pasażerska zaczynała się dopiero na wysokości tylnej osi pojazdu. Duża część przodu praktycznie przestała istnieć. Sąd opisując tą sprawę stwierdził, iż nad kierowcą i pasażerami pojazdu musiały chyba czuwać anioły, mówiąc: „Jest nie do pomyślenia, aby kierowca i żaden z ośmiu pasażerów nie zginął”, tym bardziej, że w toku śledztwa wyszło na jaw, iż większość pasażerów nie była zapięta pasami bezpieczeństwa.

Ranni

Gdy na miejscu zdarzenia pojawiły się służby medyczne, stało się jasne, że cała dziewiątka doznała obrażeń. Pięciu pasażerów było w stanie ciężkim. Nikt jednak nie zginął na miejscu ani nie zmarł w szpitalu. Niemniej skutki tej kolizji niektórzy odczuwają do dziś. Dwóch poszkodowanych nadal wymaga opieki medycznej, a ich powrót do zdrowia zajmie najprawdopodobniej jeszcze długi okres czasu.

Przyczyna wypadku

Gdy pogotowie zabrało rannych, holenderska policja rozpoczęła dochodzenie mające na celu ustalenie przyczyny tragedii. Już praktycznie od samego początku nie było wątpliwości, iż zawinił polski kierowca busa. Tir bowiem w którego najechał, stał prawidłowo na pasie awaryjnym. Miał włączone światła ostrzegawcze, a „trójkąt” znajdował się należycie daleko za zaparkowanym pojazdem. Późniejsze oględziny wraku busa również wykluczyły jakąkolwiek usterkę techniczną mogącą doprowadzić do tego, iż pojazd nagle zjechał na pas awaryjny. Wszystko więc coraz bardziej wskazywało na kierowcę. Tezę tę potwierdzali również sami, powoli dochodzący do zdrowia pasażerowie, którzy mówili, iż po ich szoferze widać było zmęczenie.

Długa droga

Śledczy i prokuratura skupili się więc na naszym rodaku siedzącym za kółkiem. Najnowsze wiadomości z Holandii ujawnione w toku śledztwa wykazały, że 42-letni Polak spędził za kierownicą około 23 i pół godziny. Kierowca prowadził prawie non stop, wykonując po drodze tylko kilka krótkich przerw w Polsce, podczas których do pojazdu wsiadali pasażerowie. Oprócz tego zatrzymał się jeszcze tylko raz na kilkuminutową przerwę na kawę. W rezultacie prokuratura wskazuje, iż człowiek ten przejechał ponad 1600 km prawie bez przerwy. Jego trasa wiodła ze wschodniej Polski, praktycznie spod ukraińskiej granicy, aż do miejsca wypadku w pobliżu Woensdrecht.

 

We śnie

Wypadek miał miejsce o godzinie 5:40 rano. Gdy bus wbijał się w tira, wszyscy pasażerowie spali. Pomimo wczesnych godzin rannych na dworze było już widno i panowały bardzo dobre warunki do jazdy. Wygląda więc na to, iż kierowca po prostu zasnął ze zmęczenia za kierownicą. Jak już pisaliśmy wcześniej, wszyscy pasażerowie przyznali, że kierowcy „leciała już głowa”, nie zmusili go jednak do postoju i odpoczynku, co później okazało się tragiczne w skutkach.

 

Rozprawa

Wszystko wiec wskazuje, iż busiarz popełnij jeden z grzechów głównych przewoźników. Z tego też względu prokurator początkowo domagał się dla niego 160 godzin prac społecznych i odebrania prawa jazdy na okres jednego roku. Najnowsze wiadomości z Holandii mówią jednak, iż podczas mowy końcowej zaostrzył on proponowany wymiar kary. Wszystko z racji tego, iż kierowcę, zdaniem oskarżyciela, nie spotkały żadne niedogodności w Polsce. Z tego też względu w swojej mowie końcowej zażądał dla niego 220 godzin prac społecznych. Chce również, by polskie władze wykonały nakazany wyrok. Wszystko dlatego, iż kierowcy nie ma już w Królestwie Niderlandów.

Sąd wyda orzeczenie w sprawie 4 marca.

 

Wiadomości na temat przebiegu wypadku z 2018 roku pochodzą z 112markiezaten

zwrot podatku Holandia

14 KOMENTARZE

  1. Co tu napisać kasa kasa kasa niechcesz nie jedziesz ryzyko jest bardzo duże wprowadzić tacho i problemy się skończą dopuki polak nic głupszego niewymysli

  2. Co za różnica? Wbił się w inny pojazd. Czy myślisz, że gdyby to była naczepa to wypadek byłby mniej groźny?

  3. Firmy UNIKAJĄ T.Z. “TACHO” bo wtedy kierowca może jechać w ciągu doby ok 8-9 h ( dokładnie nie pamiętam) JEST TO CUD !!!! ( i “coś od Boga”) że jest tak MAŁO WYPADKÓW !!!! Acha i “METAMFETAMINA” I INNE”DOPALACZE” pomagają kierowcom !!! a DRANIE i PAZERNI właściciele firm przewozowych są czyści jak łza !!! Chacha !!! W RP jest KOMPLETNA CISZA NA TEN TEMAT !!!!!!!!

  4. Ci kierowcy też mają rodziny, kredyty i chcą normalnie żyć. Właścicieli tych firm przewozowych brać za dupe!!! Ostatnim razem to jechałem z kierowcą który trzy dni z rzędu siedział za kierownicą…. Trasa Polska-Holandia-Polska jakieś 4,5 tysiąca km….

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zostaw komentarz
Wpisz tu swoje imię