List do sklepu, czyli złodzieja rusza sumienie

Albert Heijn pozwany do sąu

Sumienie to bardzo dziwna rzecz. Często sprawia, iż nie potrafimy zapomnieć o niektórych rzeczach. Mimo upływu lat nie umiemy normalnie żyć dalej. Czasem nawet z racji drobnostek potrafi nas ono „gryźć” tak mocno, iż musimy coś zrobić? Co? Na przykład napisać list i wysłać go do sklepu.

Taki właśnie dziwny list otrzymali pracownicy supermarketu Albert Heijn w okręgu Het Lage Land. Koperta, która przyszła do nich pocztą, była zaadresowana nie do konkretnego pracownika, ale na supermarket. Kto był nadawcą? Tej informacji nie było na kopercie? Pracownicy mogli zapewne początkowo myśleć, iż był to donos. Gdy jednak otworzyli kopertę, okazało się, iż wiadomość ta dotyczyła zupełnie innej kwestii i bardzo ucieszyła pracowników.

 

List

Listonosz dostarczył przesyłkę do sklepu przy Marinus Bolkplein. Gdy otwarto kopertę, znaleziono w niej dwa banknoty po 20 euro i krótki list. W którym nadawca przyznaje się, iż dawno, będąc dużo młodszym, dokonał kradzieży w sklepie. Teraz zaś przesyła pieniądze, by spłacić swój dług i szczerze przeprasza za to, co wtedy zrobił.

 

 

Kradzież

O jaką kradzież mogło chodzić, co ukradł złodziej? Tego pracownicy sklepu nie wiedzą, w liście nie było informacji ani o dacie kradzieży, ani o tym, co złodziej wyniósł bez płacenia ze sklepu. To jednak nie interesuje personelu. Jak piszą w mediach społecznościowych, są bardzo mile zaskoczeni wiadomością i dziękują rabusiowi za szczerą skruchę. Zapewniają też, iż te kilka słów przeprosin bardzo pozytywnie wpłynęło na personel.

Kara

Odzierając całą tę sytuację z miłej otoczki, skruchy i wyrównania strat można powiedzieć, iż złodziejowi się upiekło. Przepisy w Holandii mówią bowiem jasno. Każdy, kto zostanie po raz pierwszy przyłapany na kradzieży sklepowej, której wartość jest niższa niż 50 euro, zapłaci mandat w wysokości 200 euro. Jeśli złodziej w ciągu pięciu lat po tym czynie dopuści się recydywy, mandat będzie wynosił już 300 euro. W kolejnych przypadkach w grę może wejść również kara pozbawienia wolności w zawieszeniu w wysokości 30 dni.
Autorowi listu więc i tak się upiekło.

 

Źródło:  AD.nl