Kula ognia nad Holandią! Satelita Elona Muska spłonął na oczach mieszkańców

Źródło zdjęcia: https://www.pexels.com/pl-pl/zdjecie/natura-swiatla-noc-jezioro-13876321/

Kula ognia nad Holandią! Satelita Elona Muska spłonął na oczach mieszkańców

Około godziny 22:30 nad częścią Holandii można było zobaczyć kulę ognia. Doniesienia o niezwykłym zjawisku widocznym na wieczornym niebie napływały między innymi z Amsterdamu, Utrechtu, Almere, Dronten, Arnhem oraz fryzyjskiej miejscowości Gaastmeer.

Według Marco Langbroeka, specjalisty do spraw satelitów z Uniwersytetu Technicznego w Delfcie, był to satelita należącej do Elona Muska firmy SpaceX, który wracał do atmosfery. Chodziło o satelitę Starlink 1541.

– Wszedł w atmosferę nad Anglią, a następnie zaczął się rozpadać i spalać. Zwykle dzieje się to na wysokości od 90 do 50 kilometrów – wyjaśnił ekspert.

Langbroek sam widział obiekt przelatujący w pobliżu wyspy Texel.

– Powrót satelity do atmosfery był przewidywany tej nocy, ale ponieważ margines niepewności wynosił cztery godziny, trudno było dokładnie określić moment zdarzenia. Siedziałem z kilkoma osobami na pokładzie żaglowca i zobaczyliśmy go zupełnie przypadkowo – powiedział.

Dodał, że przez kilka minut w atmosferze widoczny był także ślad.

– To mikroskopijne cząsteczki metalu, które pozostają w górnych warstwach atmosfery – wyjaśnił.

„Im większy fragment kosmicznego złomu, tym więcej ognia”

Astronom Lucas Ellerbroek obserwował kulę ognia nad Amsterdamem.

– Im większy jest taki fragment kosmicznego złomu, tym więcej ognia można zobaczyć – wyjaśnił. – Kilka miesięcy temu widzieliśmy fragment Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To również było spore widowisko świetlne.

Ellerbroek spodziewa się, że rano będzie wiadomo więcej na temat tego, czy satelita spalił się całkowicie podczas powrotu na Ziemię.

– Jeżeli jakiś fragment przetrwał, to znajduje się teraz gdzieś na ziemi. Na podstawie zgłoszeń można odtworzyć trasę obiektu i ustalić, gdzie coś mogło spaść – powiedział.

Langbroek uważa jednak, że satelita najprawdopodobniej spłonął w całości.

– Nigdy nie można całkowicie wykluczyć, że pozostały jakieś fragmenty. Jeśli tak się stało, prawdopodobnie spadły one w Niemczech albo w Europie Wschodniej – ocenił.

W Holandii znaleziono tylko sześć meteorytów

Duża część obiektów ulega zniszczeniu podczas przechodzenia przez atmosferę. Podobnie dzieje się z meteorami.

– Jeśli mamy skałę o średnicy jednego metra, może ona wywołać dużą kulę ognia, ale fragment, który ostatecznie spadnie na Ziemię, nie musi być większy niż kilka centymetrów. Obiekt rozpada się na kawałki, które często nie są większe od kamyków – wyjaśnił Ellerbroek.

Z tego powodu w Holandii na przestrzeni wieków odnaleziono zaledwie sześć meteorytów. Pierwszy spadł w 1840 roku w pobliżu Uden, a ostatni znaleziono w 2017 roku w Broek in Waterland. Ten ostatni ważył około pół kilograma i uszkodził dach.

Satelita ważył około 250 kilogramów

Elon Musk rozpoczął wynoszenie satelitów Starlink na orbitę w 2019 roku. Sieć składająca się z ponad dziesięciu tysięcy stosunkowo niewielkich satelitów, znajdujących się na wysokości około 500 kilometrów, zapewnia użytkownikom dostęp do internetu bez konieczności rozbudowy dużej infrastruktury naziemnej.

Satelita widoczny tej nocy nad Holandią ważył prawdopodobnie około 250 kilogramów.

Sieć Starlink pomaga między innymi ukraińskim dronom w wyszukiwaniu celów podczas wojny z Rosją. Korzystali z niej również Irańczycy, gdy władze ograniczały dostęp do internetu.

Astronomowie krytykują jednak projekt, ponieważ zajmuje on coraz więcej ograniczonej przestrzeni wokół Ziemi, a wywoływane przez satelity zanieczyszczenie światłem utrudnia obserwowanie kosmosu.

źródło: nos.nl