Gąsienice korowódki – tym roku „włochatych robali” jest mniej

gąsienica korowódka dębówka

W ostatnich dniach bardzo dobre wieści mają dla nas holenderscy entomolodzy. Wskazują oni, iż w tym roku raczej nie czeka nas powtórka z zeszłorocznej plagi gąsienicy korowódki dębówki. Opanowanych przez owady jest znacznie mniej drzew. Czy to oznacza również mniejsze uciążliwości dla ludzi? 

Jak wskazują naukowcy odsetek drzew, na których żeruje gąsienica procesyjna, jest znacznie mniejszy, niż w roku ubiegłym. Obecnie wskazuje się, iż owady te można znaleźć na 30% drzew. Rok temu było to zaś 55% całego drzewostanu dębów w Królestwie Niderlandów. Warto pamiętać o tym, iż owady nie kierują się matematycznym równaniem. Systematyczne badania przeprowadzane na terenie całego kraju mówią o średniej. W niektórych regionach krainy tulipanów gąsienice pojawiają się rzadziej niż na co dziesiątym drzewie. W innych zaś owadów wydaje być nawet więcej niż rok temu.

Nie tylko dęby

W tym roku wielu zdziwionych Holendrów informuje uczonych, że korowódki coraz częściej można spotkać z dala od dębów. Niektórzy wskazują, iż gąsienice pojawiają się na znakach drogowych, parkowych ławkach, a co gorsza nawet na ramach okien domów jednorodzinnych. Entomolodzy wskazują, iż takie niestandardowe działanie jest wbrew pozorom całkowicie naturalne. Owady te szukają bowiem bezpiecznego schronienia, by zapaść w coś co nazywają biopauzą, którą my możemy porównać z sjestą, po której przeobrażą się w ćmy. Najwidoczniej, w miejscu żerowania dla owadów, pojawiło się jakieś zagrożenie, które skłoniło całą grupę do migracji.

 

Sezon burz a gąsienice

Biolodzy wskazują również, iż w najbliższych dniach możemy liczyć się z dość gwałtownym wzrostem nieprzyjemności spowodowanych przez korowódkę. Całej sytuacji będą winne nie same gąsienice a pogoda. Meteorolodzy zapowiadają bowiem w najbliższym czasie silny wiatr i przelotne, ale mocne burze. Te niosą ze sobą kilka problemów. Po pierwsze silny wiatr powoduje, iż włoski gąsienic będą się częściej łamać, będzie ich więcej w powietrzu, a silne podmuchy sprawią, że będą one unosić się dłużej i dalej od miejsc występowania owadów. To zaś może się równać z przykrymi dolegliwościami dla człowieka, nawet jeśli w jego okolicy korowódka nie występuje.

Po drugie burze często doprowadzają do tego, że gąsienice procesyjne spadają z drzew, a ich gniazda ulegają zniszczeniu. W takiej sytuacji owady te starając się chronić, wchodzą na inne rośliny. Nie muszą to być nawet dęby. Korowódka będzie wspinać się na żywopłoty, krzewy kwitnące i owocowe czy inne drzewa w okolicy. Na parzące włoski owada będzie można natknąć się więc w miejscach, gdzie wcześniej byśmy się go nie spodziewali. Korowódki pełzające zaś w trawie stanowią śmiertelne zagrożenie dla psów i innych zwierząt, które będą na tyle nieroztropne, by potraktować „włochate coś” jako zabawkę. Podobne niebezpieczeństwo dotyczy również małych dzieci. Te może nie wezmą owada do ust. Niemniej jednak, włochata gąsienica kojarząca się z pluszową zabawką, w rękach malca spowoduje tylko ból i płacz.