Znaleźli samochód, ewakuowali mieszkańców okolicznych domów

Skrucha niedoszłego złodzieja

Funkcjonariusze policji ewakuowali 65 osób w piątkowy poranek, w Venlo. Wszystko dlatego, iż w pobliżu domów mieszkalnych odnaleziono samochód osobowy. Funkcjonariusze wiążą ten pojazd z zamachem bombowym w Niemczech. Istniało więc ryzyko, iż auto jest zaminowane lub we wnętrzu znajdują się materiały wybuchowe.

Podejrzane auto

Policjanci w poniedziałkowy poranek odnaleźli samochód, który niemieccy funkcjonariusze łączą przynajmniej z jedną eksplozją, jaka miała miejsce w niemieckim mieście Lünen, niedaleko Dortmundu. Stróże prawa za naszej zachodniej granicy ścigali podejrzany pojazd do Venlo. Tam do akcji włączyli się niderlandzcy policjanci.

 

Zatrzymanie

Jak podają niderlandzcy funkcjonariusze, w okolicy pojazdu, udało się zatrzymać jednego podejrzanego, 31-latka z Amsterdamu. Niemcy nie kończą jednak poszukiwań. Według komendy w Dortmundzie, człowiek ten wraz z jeszcze dwójką mężczyzn spowodował eksplozję bankomatu przy Jägerstrasse, w Lünen-South. Pozostałej dwójki poszukują również holenderscy stróże prawa. Wiele bowiem wskazuje, iż ci poszukiwani także znajdują się na terytorium Holandii. Gdzie? Policjanci liczą na to, że zeznania zatrzymanego rzucą nowe światło na tę sprawę.

Bombowy samochód

Dowodów zbrodni należało również poszukać w pojeździe. Zanim jednak technicy przystąpili do dokładnych oględzin, wezwany na miejsce został patrol saperski. Ten zaś, po konsultacjach ze stróżami prawa zdecydował ewakuować w piątkowy poranek kilkanaście okolicznych domów. W sumie swoje mieszkania musiało opuścić 65 osób. Ludzie ci znaleźli opiekę wśród nieco dalszych sąsiadów, a także w pobliskim centrum ogrodniczym. Po kilku godzinach policja pozwoliła wrócić mieszkańcom do swoich domów.

 

Bankomaty nadal w modzie

Przestępcy, detonując ładunek w bezpośredniej bliskości bankomatu, chcieli dostać się do jego wnętrza, licząc na łatwy łup. Fala włamań tego typu w ubiegłym roku przetoczyła się przez Królestwo Niderlandów. Rabusie, używając ciężkich fajerwerków, butli gazowych czy nawet niewypałów z II Wojny Światowej starali się otworzyć bankomaty. Z racji jednak na stanowcze działania banków i wyłączenie wielu tego typu urządzeń znajdujących się na uboczu, liczba tego typu incydentów znacznie się zmniejszyła. Wielu „kasiarzy” przeniosło się bowiem do Niemiec, gdzie sprzęty tego typu nie są aż tak pilnowane.