Zastrzelenie człowieka to nie morderstwo?

Polak cynglem holenderskiej mafii

Najnowsze informacje z Holandii szokują. W piątek niderlandzki sąd skazał mężczyznę, który zabił 16-latkę na 14 lat więzienia i TBS. Oskarżony uniknął jednak głównej kary, ponieważ wymiar sprawiedliwości w Rotterdamie stwierdził, że zastrzelenie dziecka to nie morderstwo (zaplanowany akt - egekucja), dlatego że napastnik działał pod wpływem emocji.

Zanim jednak nowe informacje z Holandii sprawią, że Polacy będą patrzeć na Królestwo Niderlandów jako jeden wielki dom wariatów, śpieszymy z wyjaśnieniem. Sąd nie miał wątpliwości, iż stojący przed wymiarem sprawiedliwości, Bekir E. pozbawił życia nastolatkę. Problemem była jednak natura prawna tego czynu.

 

Aby lepiej zrozumieć sens tych nowych informacji z Holandii, warto cofnąć się w czasie i poznać motyw całego procesu.

Humeyra była 16-letnią dziewczyną, która spotykała się z oskarżonym. Związek był burzliwy, ale krótki. Dziewczyna opuściła mężczyznę. Ten jednak nie chciał się z tym pogodzić. Pomimo, iż para nie była już razem, E. nachodził i prześladował nastolatkę. Dzwonił, wysyłał liczne wiadomości. Groził, że jeśli nie wróci do niego to stanie się coś złego. Mężczyzna nie potrafił też wybaczyć dziewczynie, iż gdy po zerwaniu poszła na policję, skłamała co do swojego wieku, rzucając na oskarżonego podejrzenia o pedofilię. Te jednak dość szybko okazały się bezzasadne. Sytuacja była więc cały czas bardzo napięta. Młoda kobieta co jakiś czas zgłaszała się na policję, przekazując funkcjonariuszom relację z tego co się dzieje w jej życiu mówiąc, że nadal nie potrafi wyrwać się z „sideł” byłego faceta.

Do takiego spotkania doszło również w dniu zabójstwa. 16-latka odwiedziła komisariat, potem poszła do szkoły. Gdy wracała do domu zobaczyła, iż śledzi ją E. Dla swojego bezpieczeństwa dziewczyna zaczęła uciekać z powrotem do "budy". Niestety nie znalazła tam schronienia. E. dopadł ją w szopie na rowery i tam zastrzelił. Mężczyzna dla pewności oddał kilka strzałów do ofiary.

 

Morderstwo czy zabójstwo?

W tym miejscu rozpoczyna się prawna batalia. Prokuratura widziała w tym czynie wyrachowane morderstwo. Oskarżony groził kobiecie śmiercią, śledził ją, a w końcu oddał kilka strzałów tak, by mieć pewność, że nie żyje. Za ten czyn prokurator domagał się 20 lat więzienia i TBS.

Obrońca wskazywał, iż owszem doszło do zabójstwa, ale miało ono miejsce niejako w afekcie i miało wynikać z ogromnej dawki emocji, smutku i gniewu, a nie z zimnej kalkulacji. Słowa obrońcy potwierdzili znajomi oskarżonego. Mówiąc, że człowiek ten jest wyjątkowo nerwowy, wręcz wybuchowy. Nowe informacje z Holandii, a konkretniej z rotterdamskiej sali sądowej, wskazywały również na to, że oskarżony ma zaburzenia osobowości i spełnia kryteria psychopatii, co czyni go mniej poczytalnym (ale nie niepoczytalnym).

W sprawie swojej obrony zabrał głos również oskarżony. Powiedział on sędziemu, iż w dniu zabójstwa zażywał kokainę oraz marihuanę dlatego nie za bardzo pamięta nawet, co się stało.

 

Wyrok

Sąd, ogłaszając wyrok, przychylił się do toku rozumowania obrońcy, uznając mężczyznę zabójcą, a nie mordercą. Dzięki temu oskarżony usłyszał „tylko” 14 lat bezwzględnego więzienia. Nowe informacje z Holandii mówią jeszcze o TBS z obowiązkowym leczeniem, z racji na chorobę psychiczną. To zaś oznacza, iż po odsiadce mężczyzna trafi do zamkniętego zakładu, w którym może spędzić nawet resztę swojego życia. Na chwilę obecną nie wiadomo, czy strony złożą apelację, wyrok nie jest bowiem prawomocny.

 

Szukasz nowych informacji z Holandii? Sprawdź nasze newsy.