Zamieszki z powodu muzyki w Hengelo

koniec protestów na Museumplein

Hengelo to niewielka, wydawać by się mogło nawet lekko senna miejscowość, jakich w Królestwie Niderlandów wiele. W miniony weekend jej mieszkańcy otrzymali, nierzadko wbrew swojej woli, potężną dawkę emocji. Wszystko to spowodowane było  walką pomiędzy dwiema grupami młodzieży. Mieszkańcy regionu Groot Driene wskazują, iż przypominało to wojnę gangów.

Miniony weekend w Groot Driene był niezwykle dynamiczny. Wielu mieszkańców dzielnicy ma swoje historie z nim związane, wiele z nich jest nierzadko lekko podkoloryzowanych i stoją one w sprzeczności z tymi przekazanymi przez innych mieszkańców. Pewne jest jednak, iż cała sytuacja zaczęła się w piątek. Wtedy to dwie grupy młodzieży zwrócił się przeciw sobie w rejonie centrum handlowego przy Willem de Merodestraat. Sytuacja wyglądała bardzo groźnie i zapewne doszłoby do rozlewu krwi. Na szczęście jednak w sprawę bardzo szybko wmieszała się policja. Kilka patroli, w tym również przewodnicy z psami pozwoliło uspokoić sytuację. Nie doszło do konfliktu, młodzież się rozproszyła. Emocje jednak nie opadły.

 

Sobotni poranek

„Gorąco” było również następnego dnia. Jeden ze starszych mieszkańców Groot Driene wspominał, że stanął jak wryty, gdy zobaczył na pobliskim boisku dużą grupę wyraźnie agresywnej młodzieży. Nastolatkowie bardzo szybko ruszyli w jego stronę, na szczęście stojący na ich drodze staruszek nie był celem. Młodzi mężczyźni minęli go z krzykiem, ale nawet go nie zaczepili.

 

Tego samego ranka jedna z mieszkanek znalazła na swojej posesji duży nóż, wręcz maczetę, którą ktoś musiał najprawdopodobniej w panice tam wrzucić. Kobieta zgłosiła broń na policję, ale nie chce, by w jakiś sposób łączono ją z tą sprawą. Zamierza więc pozostać anonimowa. Ostrze należało najprawdopodobniej do jednego z agresywnych nastolatków, który na widok policji i możliwej kontroli spanikował i wyrzucił nielegalną broń.

 

Strzały do młodzieży?

Policja bowiem od piątku patrolowała okolicę. Widok mundurowych nie studził jednak emocji. Rzecznik policji potwierdza plotki mieszkańców o strzałach w rejonie. Faktycznie jeden z funkcjonariuszy oddał w nocy strzały ostrzegawcze. Lokalna komenda nie chce jednak udzielać więcej informacji w tej kwestii. Nie znamy więc okoliczności, w których pociągnięto za spust.

 

Muzyka zaognia obyczaje

Jedna, z mieszkających w dzielnicy, młodych dziewczyn wskazuje, iż cała sytuacja to efekt muzyki. Przeciwko holenderskiej młodzieży wystąpili nastoletni migranci z krajów afrykańskich i arabskich. Wszystko dlatego, iż ponoć raper należący do jednej z tych grup, opublikował w internecie utwór, który rozsierdził drugich. Burza w mediach społecznościowych miała trwać przed eskalacją kilka dni, a do miasta przybywali zwolennicy i przeciwnicy muzyka z całej okolicy. Policja bada ten wątek. Na chwilę obecną nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia tej teorii. Sytuacja zaś w mieście powoli wróciła do normy w sobotnie popołudnie, by w niedziele wszystko było jak dawniej, nie licząc częstszych patroli na ulicach.