Uważaj komu skanujesz kody QR

Wielu ludzi stara się być pomocnym w stosunku do innych. Zwykła życzliwość może jednak czasem drogo kosztować. Przekonało się o tym ostatnio 4 nastolatków w południowo-zachodniej części Niderlandów. Najnowsze wiadomości z Holandii wskazują, iż młodzi ludzie padli ofiarami nowego pomysłu złodziei. O całej sprawie poinformowała w piątek policja, ostrzegając przed tego typu oszustami.

W XXI wieku coraz mniej z nas ma przy sobie gotówkę. Nauczyliśmy się korzystać z plastikowego pieniądza. Obecnie mało kto udaje się nawet do bankomatu. Płatności zbliżeniowe bez podawania kodu sprawiły, że opłacamy tak nawet najmniejsze zakupy. Bankowość internetowa dostępna zaś na urządzeniach mobilnych doprowadziła do tego, iż obecnie nie musimy mieć nawet przy sobie karty. Wystarczy tylko telefon, a z powodzeniem możemy robić zakupy czy opłacać rachunki. To zaś oprócz dobrodziejstwa wygody sprowadziło na użytkowników wiele niebezpieczeństw.

 

Kod QR

Jedną z popularnych form płatności w Holandii są kody QR dostępne w wielu holenderskich bankach. Płatność polega na zeskanowaniu aplikacją banku w swoim telefonie kwadratu kodu. Potem wystarczy zatwierdzić płatność i gotowe. Bez uzupełniania danych, bez wpisywania kwoty przelewu czy numeru konta. Oprogramowanie to jest szybkie i intuicyjne, a wygodą przebija nawet BLIK'a. Nie dziwi więc, iż system ten stosowany jest przy wielu drobnych płatnościach np. biletach parkingowych czy w NS.

 

Przekręt

Z płatności QR w ostatnim czasie zaczęli również korzystać złodzieje. Przestępcy bazują na ludzkiej życzliwości i naiwności, o czym boleśnie przekonał się 18-latek na parkingu na Westwal w Goes (Zelandia). Podeszło tam do niego dwóch mężczyzn. Ludzie ci zapytali, czy mogą poprosić młodego człowieka o przysługę. Okazało się, iż na szybko muszą opłacić coś za pomocą kodu QR. Niestety żaden z nich nie posiadał odpowiedniej aplikacji w telefonie. Z tego też względu ludzi ci szukali kogoś, kto mógłby przelać daną kwotę w zamian za jej równowartość w gotówce.

Wszystko opierało się więc na prostej zasadzie, pieniądze do ręki w zamian za skan kodu.

Trzydzieści sekund później było już po wszystkim. Ludzie rozeszli się w zgodzie.

 

Przykra niespodzianka

Dwie godziny później na nastolatka czekała jednak przykra niespodzianka. Gdy sprawdził on swoje konto, okazało się, iż brakuje na nim 450 euro. Była to kwota znacznie większa niż ta, na którą opiewał przelew wykonany dla spotkanej na parkingu dwójki. Nastolatek niewiele myśląc, zgłosił sprawę na policję. Gdy policja prowadziła dochodzenie, podobny przypadek miał miejsce na dworcu kolejowym w Middelburgu. Tam nastolatek z Bredy został poproszony przez dwójkę nieznajomych o wykonanie przelewu w zamian za gotówkę. Niestety cała procedura kończy się niepowodzeniem. Chłopak oddaje pieniądze i ludzie rozchodzą się w swoją stronę. Dwa dni później okazuje się, że na koncie mieszkańca Bredy brakuje 200 euro. Jakiś czas później na tej samej stacji ofiarą mężczyzn padł 17-latek, który zubożał o 1000 euro. Analogiczny przypadek miał też miejsce w Goes, gdzie ofiara straciła 1500 euro.

 

Złośliwe oprogramowanie

Zdaniem policji dwójka złodziei przygotowała stronę phishingową, która przypomina do złudzenia witrynę płatności QR jednego z popularnych banków. Kod na niej nie dokonuje płatności, a za sprawą złośliwego oprogramowania daje dostęp przestępcom do aplikacji mobilnej i konta użytkownika, kradnąc kod i numer konta. Dzięki temu złodzieje mogą bez wiedzy właściciela środków, zrobić przelew na dowolną kwotę.