Ukrainka oszukana przez Polaka w Holandii

Ukrainka oszukana przez Polaka w Holandii

Ukraińcy, pomimo krwawej i trudnej historii, od momentu rozpoczęcia wojny traktują Polaków jak braci. Żaden bowiem inny naród nie pomógł tym ludziom tak jak my. Niestety w morzu dobrych serc zdarzają się również czarne owce. Na jedną z nich trafiła Ukrainka w Lelystad. Kontakt z Polakiem doprowadził ją przed sąd.


Kradzież

Kobieta mieszkająca w ośrodku dla uchodźców w Lelystad stanęła przed niderlandzkim sądem. Powód - paserstwo. Dziewczyna uciekająca przed wojną chciała sprzedać skradzioną, elektryczną Gazelę- ebike’a.  Czemu chciała ją sprzedać? Z dobrych chęci. Pieniądze otrzymane ze sprzedaży miały popłynąć na Ukrainę, by wesprzeć rodaków, którzy tam pozostali. Wszystko jednak poszło nie tak.

 

Polak

Jak wskazała Ukrainka przed sądem, rower elektryczny dostała od znajomego Polaka. To właśnie nasz rodak miał przekazać jej jednoślad, by ta mogła go sprzedać po okazyjnej cenie w szlachetnym celu.

 

Klienci

Zamiast jednak klientów na ogłoszenie odpowiedzieli policjanci. Ci pojawili się w ośrodku i posądzili kobietę o kradzież i paserstwo. Przybyszka ze wschodu opowiedziała im historię o mężczyźnie znad Wisły. Oficerowie jednak nie uwierzyli. Kobieta widząc, że tłumaczenia nie skutkują, stała się sfrustrowana. Zaczęła wymachiwać rękami i popchnęła jednego z mundurowych. Policjanci, by uspokoić podejrzaną, postanowili zamknąć ją w osobnym pokoju, aby nieco ochłonęła. Efekty były jednak odwrotne do zamierzonych. Kobieta stała się jeszcze bardziej wzburzona. Oprócz wrzasków doszło do ataku na funkcjonariusza. Ukrainka kopnęła policjanta w goleń i krocze. To skończyło się w jedyny możliwy sposób. Uchodźczyni została aresztowana i wyprowadzona w kajdankach.

 

Bezdomność

Sprawa kobiety trafiła zaś przed sąd. Tam Ukrainka stwierdziła, iż policjanci zbyt ciasno założyli jej kajdanki, co nie było dla niej dobre, bo pracuje jako laborantka i takie działania mogły upośledzić jej zdolności motoryczne, tym bardziej, iż przewracając się, nie mogła podeprzeć się rękami. To jednak nie wszystko. Kobieta nie trafiła do aresztu. Z racji zaś konfliktu z prawem nie mogła wrócić do ośrodka. W efekcie przez dwa miesiąca była bezdomna w Holandii.

 

Ofiara

Adwokat kobiety wskazuje, iż to wszystko, co się stało to tragiczny zbieg okoliczności. Ukrainka nie jest zaś przestępcą, a ofiarą Polaka, który ją wykorzystał. Policja, zamiast ją chronić jako uchodźczynię, skazała ją zaś na dwa miesiące życia na ulicy.

 

Ukrainka winna

Sąd po rozpatrzeniu sprawy nie miał wątpliwości. Kobieta jest winna. Wymiar sprawiedliwości skazał ją jednak nie za kradzież roweru czy paserstwo, a za atak na funkcjonariusza. Całej sprawy by nie było, gdyby Ukrainka zachowała spokój. To, iż poniosły ją nerwy, będzie ją kosztować 800 euro grzywny (z czego połowa została warunkowo zawieszona). Oprócz tego uchodźczyni musi zapłacić 207 euro odszkodowania skopanemu policjantowi.

 

Źródło:  Ad.nl