Terroryści w Holandii boją się koronawirusa?

Seria nocnych wybuchów w Rotterdamie

Wiele wskazuje na to, iż terroryści przestraszyli się epidemii koronawirusa w Holandii. Jak podaje krajowy koordynator do spraw bezpieczeństwa i zwalczania terroryzmu (NCTV), ryzyko ataku na dużą skalę w krainie tulipanów jest znacznie mniej prawdopodobne niż w analogicznym okresie przed pandemią.

NCTV pozostawia jednak stopień zagrożenia terrorystycznego na obecnym poziomie, czyli 3 w 5-stopniowej skali. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w kraju wskazują, iż Holendrzy nadal mogą się obawiać zagrożenia ze strony dżihadu i radykalnego islamu. Obecnie jednak, w dobie epidemii w kraju, jest ono relatywnie mniejsze.

 

Terroryści boją się koronawirusa

Nie jest jednak tak, iż terrorysta samobójca, czy ktoś, kto nie ma problemów, by zabić kierowcę ciężarówki, zabrać mu ją i wjechać nią w tłum ludzi, nagle obawia się zakażenia COVID-19. Na wzrost bezpieczeństwa nie wpływa sama choroba, a obostrzenia koronowe. Ustawy i rozporządzenia nadzwyczajne wprowadzone przez władze w Hadze spowodowały, że nie odbywają się imprezy masowe. Nie ma możliwości wysadzenia się w pomarańczowym tłumie podczas Dnia Króla, czy otwarcia ognia z broni palnej idąc w paradzie w Dniu Wyzwolenia. To jednak nie wszystko. Przepisy ograniczyły też swobodę poruszania się. Trudniej jest coś zorganizować. Nawet teoretycznie bardzo prosty do przeprowadzenia atak bombowy w pociągu czy autobusie z racji na odległości między pasażerami będzie wyjątkowo mało efektywny.

 

Boska interwencja

Wielkie znaczenie ma zdaniem NCTV również sposób, w jaki jest odbierany COVID-19 przez ISIS i Al.-Kaidę. Obie te organizacje uważają, że szerząca się w „niewiernym zachodzie” epidemia to efekt kary boskiej, zesłanej na nas przez Allacha. W efekcie więc, zamiast planować działania terrorystyczne, na nasze szczęście, zamachowcy tylko śledzą wiadomości i dane mówiące o zakażonych i zmarłych.

 

Prawa strona

Oprócz ataków ekstremistów islamskich NCTV bierze pod uwagę atak o podłożu prawicowym. Miałby się go dopuścić „samotny wilk” i byłby on skierowany najprawdopodobniej w wyznawców Islamu. Obecnie jest ku temu doskonała okazja. 23 kwietnia rozpoczął się bowiem Ramadan, święty miesiąc tej religii. Sęk jednak w tym, iż większość wiernych, podobnie jak katolików, pozostaje obecnie w domu ze względu na pandemię.

 

Nowa normalność nowym zagrożeniem

Analitycy do spraw terroryzmu ostrzegają jednak przed zbytnią pobłażliwością. Brak ataków nie może uśpić naszej czujności. Wielu ekspertów wręcz boi się sytuacji rozprężenia. Gdy po miesiącach zamknięcia, izolacji wylegniemy masowo na dwór, w miejsca publiczne. Wielu z nas będzie cieszyć się chwilą. Jeśli wtedy zignorujemy „przypadkiem” pozostawioną gdzieś walizkę lub plecak może się okazać, iż będzie to ostatnia chwila w naszym życiu.