Szokujące ustalenia wobec serwisu! Pracownicy mieli sami wrzucać zakazane materiały

motherless

Szokujące ustalenia wobec serwisu! Pracownicy mieli sami wrzucać zakazane materiały

Pracownicy niesławnego serwisu pornograficznego Motherless w ostatnich latach sami wielokrotnie zamieszczali zdjęcia na swojej stronie. Wśród nich znajdowały się również materiały przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci — wynika z dochodzenia przeprowadzonego przez NOS. Strona, hostowana w Holandii, niedawno trafiła do mediów w związku z nagraniami gwałtów na odurzonych kobietach.

NOS zidentyfikował 23 zdjęcia przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci, wszystkie przesłane przez pracowników strony. Przy analizie tych materiałów NOS korzystał ze wsparcia punktu zgłoszeniowego Offlimits, który specjalizuje się w analizowaniu tego rodzaju materiałów z pornografią dziecięcą.

„Każde takie zdjęcie to o jedno za dużo” — mówi Robbert Hoving, dyrektor Offlimits. „Mam nadzieję, że stanie się to impulsem do dalszego dochodzenia w sprawie tej strony”. Hoving najchętniej widziałby całkowite wyłączenie serwisu.

„Szokujące”

Również utworzony w 2023 roku Urząd ds. Internetowych Materiałów Terrorystycznych i Pornograficznych z Udziałem Dzieci — ATKM — określa jako „szokujące” doniesienia, że administratorzy sami mieli zamieszczać pornografię dziecięcą.

„Niestety nie istnieje obowiązek, który zmuszałby tego typu strony do robienia wszystkiego, co możliwe, aby zapobiegać rozpowszechnianiu takich materiałów” — mówi dyrektorka tej instytucji, Arda Gerkens. „Wtedy wiązałyby się z tym również sankcje”.

Zdjęcia w piątek rano nadal były dostępne online. Administratorzy Motherless nie odnieśli się merytorycznie do wielokrotnych próśb o komentarz.

Igła w stogu siana

Prokuratura nie chce komentować sprawy merytorycznie, ponieważ już prowadzi dochodzenie dotyczące materiałów znajdujących się na tej stronie. Podkreśla jednak, że „udostępnianie obrazów pornograficznych z udziałem dzieci jest zawsze karalne”.

W ubiegłym miesiącu prokuratura tymczasowo wyłączyła stronę z sieci. Niedługo później serwis ponownie pojawił się online — nadal z Holandii i u tego samego dostawcy, firmy Nforce ze Steenbergen. Według Nforce świadczenie usług mogło zostać wznowione.

Wszystkie zdjęcia, które znalazł NOS, znajdowały się na serwerach Motherless jeszcze przed interwencją prokuratury. Prokuratura nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy zleciła sprawdzenie strony pod kątem materiałów nielegalnych.

Gdy serwis wrócił do sieci, administratorzy podkreślali, że mają zasady zakazujące nadużyć i że „niewielka liczba uploaderów” je łamała. „Przy dziesiątkach tysięcy plików przesyłanych dziennie każde naruszenie jest igłą w stogu siana” — oświadczyli. „Cała zawartość tej strony jest w stu procentach przesyłana przez użytkowników”.

Wielokrotnie

Teraz okazuje się, że pracownicy strony ze swoich własnych kont wielokrotnie zamieszczali zdjęcia. Jeden z pracowników, blisko związany z serwisem, sam opublikował 110 tysięcy zdjęć.

W jedenastu przypadkach w odniesieniu do tego administratora chodziło o materiały przedstawiające osoby nieletnie. Również trzech innych pracowników publikowało tego rodzaju zdjęcia. Materiały zostały opublikowane w latach 2011–2025.

Serwis twierdzi, że od czasu interwencji prokuratury zaostrzył zasady: użytkownicy są często ostrzegani, aby nie udostępniali materiałów z udziałem osób nieletnich, by zapobiec ponownemu wyłączeniu strony. Wyraźnie zakazano też nagrań i zdjęć śpiących kobiet, a wyszukiwanie takich materiałów nie jest możliwe.

„Kiedy prosimy Motherless o usunięcie zdjęć przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci, serwis się do tego stosuje” — przyznaje Hoving. „Ale strona jest pełna ogromnej ilości materiałów z udziałem dorosłych, wobec których można mieć bardzo poważne zastrzeżenia”.

„Bez moralności”

Zgodnie z zasadami serwisu usuwane są wyłącznie materiały nielegalne. Przez długi czas strona określała się jako „moral free file host”, czyli miejsce do przesyłania plików „wolne od moralności”, ale w ciągu ostatnich dwóch tygodni usunęła z opisu określenie „moral free”.

Serwis nadal jednak sugeruje, że czuje ograniczoną odpowiedzialność za to, co można na nim znaleźć. „Jeśli chcesz kogoś obwiniać za zawartość tej strony, obwiniaj dziwaków tego świata — nie nas” — można przeczytać na stronie.

Zaostrzone zasady

Pod presją m.in. firm obsługujących karty kredytowe oraz pozwów sądowych znacznie większe serwisy pornograficzne YouPorn i PornHub w ostatnich latach mocno zaostrzyły wymagania dotyczące przesyłania filmów. Na tych stronach, należących do kanadyjskiej firmy, osoby dodające materiały muszą teraz udowodnić, że same występują na nagraniach oraz że mają zgodę innych osób widocznych w materiale.

Serwisy te były krytykowane m.in. dlatego, że można było znaleźć na nich nagrania ofiar gwałtów oraz inne materiały udostępnione bez zgody osób przedstawionych.

źródło: nos.nl