Słaby drift Polaka

szczątki dziecka zakopane w ogrodzie w 's-Heerenberg

Wielu ludzi chciałoby się sprawdzić za kierownicą samochodu wyścigowego. Niestety, niewielu jest to dane. Dlatego też niektórzy próbują swoich sił na normalnych drogach. Wiele wskazuje na to, iż tak również postąpił nasz rodak, którego obecnie szuka policja w Utrechcie.

Need for Speed

Drift to stosunkowo nowa dyscyplina sportów motorowych. Chodzi w niej o to, by nie tylko jechać szybko, ale i efektownie. W rzeczywistości oznacza to, że większość zakrętów pokonuje się driftując, czyli ślizgając się, nierzadko jadąc bokiem. Taki styl został bardzo rozpropagowany przez gry komputerowe np. Need for Speed czy filmy pokroju Szybcy i Wściekli. Niestety rzeczywistość to nie plan wysokobudżetowej produkcji czy wirtualny świat i nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak powinno.

Kolizja

W niedzielny wieczór, około 23:00, świadkowie widzieli, jak jadący niebieskim Volkswagenem Polo staranował białe Renault zaparkowane na końcu Marshalllaan w Utrechcie. Siła uderzenia była tak duża, że we francuskim pojedzie zniszczeniu uległa prawie cała maska. Świadkowie zeznają, iż po uderzeniu kierowca Volkswagena wysiadł z pojazdu. Przyjrzał się swoim dokonaniom, a potem odszedł z miejsca kolizji i skierował się w stronę Mostu Księcia Mikołaja. Tyle go widziano.

 

Ślizganie się po ulicach Utrechtu zakończyło brutalne parkowanie na masce białego Renault.

 

Zabawa na drodze

Lokalni mieszkańcy w rozmowie z przybyłymi na miejsce funkcjonariuszami mówią, iż mężczyzna ten już od pewnego czasu jeździł po okolicy, ślizgając się na drodze. Wiele wskazuje na to, iż kolizja była również spowodowana chęcią pokonania pewnego odcinka drogi driftując. Wskazują na to między innymi ślady gumy na asfalcie, pokazujące swoisty tor jazdy pojazdu na długości około 20 metrów i prowadzące do miejsca zderzenia.

 

Dochodzenie

Funkcjonariusze zostali wysłani w rejon zabaw domorosłego rajdowca jeszcze podczas jego przejazdów. Niestety nie zdążyli oni zatrzymać mężczyzny przed spowodowaniem kolizji. Obecnie trwają więc jego poszukiwania. Wedle świadków ma on około 30 lat, w dniu wypadku miał na sobie ciemny dres i czapkę. Człowiek ten mówił, zdaniem świadków, najprawdopodobniej po polsku i niemiecku, (słyszeli jego rozmowę telefoniczną).

Obecnie pojazd sprawcy kolizji został zabrany przez policję. Technicy przeszukują go w poszukiwaniu informacji mogących doprowadzić do zatrzymania kierowcy. Wiadomo już, że samochód nie był ubezpieczony.