Psie kły i policyjne pałki – czyli niedzielny protest w Amsterdamie

Funkcjonariusze policji coraz częściej padają ofiarami przemocy

W niedzielę niderlandzka policja przerwała protest przeciwników obostrzeń koronowych odbywający się na Museumplein. Pomimo zakazu władz na placu w stolicy Holandii zgromadziły się tysiące osób. Policja, która również na niedzielę zapowiadała swój protest, jednak interweniowała. W efekcie doszło do użycia psów i pałek przez oddziały prewencji. Zatrzymano kilkadziesiąt osób.

W piątek władze stolicy po konsultacjach z policją i prokuraturą stwierdziły, iż nie mogą wydać zgody na demonstracje przeciwników obostrzeń koronowych i antyszczepionkowców. Obawiano się, iż w czasie lockdownu na miejscu demonstracji zgromadzi się zbyt duży tłum, który nie będzie przestrzegał przepisów i spowoduje zagrożenie dla bezpieczeństwa. Dlatego też burmistrz Amsterdamu, Femke Halsema, oficjalnie zakazał demonstracji.

 

Puste słowa

Słowa włodarzy miasta nie wywarły jednak żadnego wrażenia na organizatorach, którzy wezwali ludzi, by przyszli na Museumplein i wykrzyczeli swój sprzeciw. Apel ten spotkał się z dużym odzewem. Nie spełniły się wprawdzie czarne scenariusze samorządowców mówiące o 25 tysiącach demonstrantów, ale i tak na placu, w niedzielne popołudnie, zebrało się kilka tysięcy osób.

Pacyfikacja

W takiej sytuacji władze nie mogły pozostać bierne. O godzinie 13 burmistrz zdecydowała się na przerwanie demonstracji. Interweniowała policja. W rejon protestu wysłano jednostki prewencji, przewodników z psami, a także armatki wodne. W efekcie działań służb mundurowych duża część demonstrantów przeniosła się w okolicie Westerpark, w zachodnim rejonie miasta. Nie obyło się jednak bez starć z policją.

Walki

Służby mundurowe zostały wsparte przez oddziały żandarmerii wojskowej, która pomogła w opanowaniu sytuacji zarówno na Museumplein jak i w okolicy Westerpark, gdzie również pojawiały się grupki przeciwników obostrzeń. W efekcie aresztowano 30 osób głównie pod zarzutem zakłócania porządku, napaści na funkcjonariusza policji czy nawet nielegalnego posiadania broni. Na nagraniach, jakie pojawiły się w sieci doskonale widać, iż oficerowie używali pałek i psich zębów. Nie ma jednak informacji o rannych protestujących. Wiadomo jedynie o 4 funkcjonariuszach, którzy trafili do szpitala.

Co ciekawe, podczas protestu doszło również do starć lewicowych bojówek z prawicowymi działaczami FvD. W efekcie ucierpiała między innymi siedziba partii, którą potraktowano farbą.

Protest, którego nie było?

Piszemy o interwencji stróżów prawa, o funkcjonariuszach ścierających się z demonstrantami, a wcześniej wspominaliśmy o proteście policji. Czyżby więc funkcjonariusze zrezygnowali ze swojej akcji? Nie. Protest sprawiający, iż policjanci zaprzestali działań miał miejsce. Odbył się jednak do południa, o godzinie 11, gdy to antyszczepionkowców nie było jeszcze na placu. Zdążył się więc skończyć, zanim zaczęła się demonstracja i funkcjonariusze mogli zacząć działać.

 

źródło: Polsat