Przyczyny nalotu na dentystę

Przyczyny nalotu na dentystę

Policja i zespół śledczy Ministerstwa Spraw Społecznych i Zatrudnienia zdradzili w końcu powód nalotu na klinikę dentystyczną w Eindhoven, podczas którego funkcjonariusze weszli z bronią do budynku, kiedy w poczekalni i na fotelu dentystycznym znajdowali się jeszcze pacjenci. Co było powodem tak niecierpiącej zwłoki akcji?

Jak wskazują śledczy, zeszłotygodniowa akcja była częścią większego śledztwa dotyczącego oszustw dokonywanych przez syryjskich przedsiębiorców w mieście. Zdaniem funkcjonariuszy prowadzących sprawę, ubezpieczyciele byli narażeni na zawyżone koszty z racji fałszywych faktur wystawianych przez dentystę, przybyłego z Afryki Północnej. Podobne działania miały, jak wskazuje kierujący całą akcją, również miejsce w jednym z lokalnych salonów kosmetycznych i szkół językowych.

 

Komplet dokumentów

Służby, wchodząc do gabinetu dentysty, zabezpieczyły dyski komputerów i dane administracyjne zawierające zapisy dotyczące prowadzonej tam działalności. Milczą jednak, czy wyniosły z przychodni również dane wrażliwe, dotyczące stanu zdrowia i personaliów pacjentów. Wiele wskazuje, iż i te pliki i teczki mogły zostać zabezpieczone. Wszystko z racji przekrętu jakiego rzekomo miał dopuszczać się dentysta.

Podatek

100 lat za Polakami?

Co wymyślił pomysłowy Syryjczyk? Można powiedzieć, iż był on 100 lat za Polakami. No może nie sto, ale z dekadę co najmniej. Zastosował on bowiem oszustwo, jakie było bardzo popularne w Polsce jeszcze paręnaście lat temu, gdy nasi rodacy nie mieli dostępu do swojej pełnej kartoteki medycznej w sieci dzięki indywidualnemu kontu pacjenta w NFZ. Gdy bowiem pierwsi użytkownicy zaczęli mieć do niego dostęp, okazywało się, że w ich kartotece pojawiały się zabiegi, których nigdy w życiu nie mieli, a które były opłacone przez NFZ. Podobnie było i w Eindhoven. Dentysta wpisywał, np. do dokumentacji ubezpieczonego drogie leczenie kanałowe, kiedy w rzeczywistości był to mały ubytek, załatany najtańszą plombą. Czasem nie było nawet żadnego leczenia, a wszystko kończyło się zwykłym przeglądem.

Oberwie się Polakom?

Gdy po raz pierwszy pisaliśmy o dentyście, wskazywaliśmy, iż przyjmował on również Polaków. Czy nasi rodacy mogą mieć problemy z racji oszustwa dentysty? W teorii jest taka możliwość, gdy np. pacjent przyjdzie załatać dziurę w zębie, który w dokumentacji Syryjczyka widniał już jako wyrwany. Na szczęście sprawy te jest dość łatwo wyjaśnić. Przekręt był na tyle duży, iż ubezpieczyciele doskonale o nim wiedzą. Pacjenci nie powinni być więc poszkodowani w całej tej sprawie, nie licząc tego, iż muszą sobie znaleźć najprawdopodobniej nowego dentystę.