Przestańcie pomagać Afgańczykom!

przestańcie pomagać Afgańczykom

Holendrzy mają przestać przekazywać darowizny na rzecz Afgańczyków. Słowa te do mieszkańców Niderlandów zostały skierowane nie przez skrajną prawicę, nie przez ludzi sprzeciwiający się pomocy migrantom, a przez Holenderski Czerwony Krzyż. Jak to jest możliwe?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Mieszkańcy Królestwa Tulipanów uważają, iż ich obowiązkiem jest pomoc ludziom, którzy w Afganistanie pomagali żołnierzom i urzędnikom, a teraz sami potrzebują pomocy, bo w obawie o własne życie musieli uciekać z kraju. Ludność Holandii otworzyła więc swoje serca, portfele, szafy i piwnice.

 

Koniec

Sprawa pieniędzy, które ciągle wpływają na konto Czerwonego Krzyża to jedno. Środki finansowe zawsze się przydadzą. Można je bowiem przeznaczyć na konkretną pomoc. Dużo gorzej wygląda sytuacja ze wsparciem materialnym. W ciągu ostatnich kilku dni do miejsc, gdzie znajdują się uciekinierzy, docierały ciężarówki pełne różnorakich rzeczy. Darowizn było tyle, iż jeden z samochodów przewożących partię ubrań, zabawek, materacy, śpiworów itp. musiał nawet zostać zawrócony, ponieważ w punkcie docelowym nie było już miejsca, gdzie dałoby się składować dary.

Pełne magazyny

Czerwony Krzyż wskazuje, iż mają oni już obecnie aż nadto rzeczy, zwłaszcza odzieży. Dlatego też organizacja ta prosi wszystkich o wstrzymanie się z przekazywaniem darów. Przynajmniej na pewien czas. Wszystko dlatego, iż CK wraz z Centralną Agencją ds. Przyjmowania Osób Ubiegających się o Azyl chcą dokładnie przyjrzeć się sprawie migrantów, tak by ustalić, jakie mają potrzeby i o co trzeba zadbać w pierwszej kolejności.

 

Spontaniczność

Od momentu, w którym pierwsi ewakuowani Afgańczycy postawili nogę na holenderskiej ziemi, ludzie zaczęli im pomagać. Zbiórki organizowały wszelkiej maści grupy lokalne. Niemniej jednak było też wiele całkowicie jednostkowych inicjatyw. Tysiące ludzi po prostu przyjeżdżało samochodami do punktów CK z bagażnikami pełnymi darów. W krainie tulipanów trafiają się jednak coraz częściej również ludzie, którzy widzą w migrantach zagrożenie. Niedawno pisaliśmy o grupie młodych ludzi palących opony przed jednym z obozów dla ewakuowanych. Eksperci nie mają zaś złudzeń, iż wraz z napływem uchodźców z Afganistanu sytuacja ta będzie się pogłębiać. Koniec ewakuacji lotniczej nie oznacza bowiem końca migracji. Wielu Afgańczyków będzie nadal chciało uciec z kraju przejętego przez Talibów, tyle iż będą to robić teraz na własną rękę.