Pompy ciepła i ładowarki podpalają domy? Eksperci biją na alarm!
Pompy ciepła i ładowarki podpalają domy? Eksperci biją na alarm!
Coraz częściej dochodzi do pożarów w skrzynkach elektrycznych – informuje RTL Nieuws. Zdaniem ekspertów przyczyną jest coraz większe obciążenie instalacji przez pompy ciepła, stacje ładowania samochodów elektrycznych oraz panele fotowoltaiczne.
Specjaliści zauważają, że ładowarki i pompy ciepła nie zawsze są prawidłowo podłączane do rozdzielnicy elektrycznej, przez co instalacja może zostać szybko przeciążona. Starsze skrzynki bezpiecznikowe często nie były projektowane z myślą o tak wysokim zużyciu energii. W takiej sytuacji rośnie ryzyko przegrzania.
Również organizacja Techniek Nederland ostrzega, że zwiększa się ryzyko pożarów domów spowodowanych problemami z instalacją elektryczną. Ma to związek między innymi z rosnącą liczbą urządzeń pobierających dużo prądu, takich jak stacje ładowania i pompy ciepła.
– Cała energia elektryczna wykorzystywana w domu przepływa przez rozdzielnicę. Dlatego bezpieczeństwo przeciwpożarowe zaczyna się od prawidłowo wykonanej i właściwie konserwowanej instalacji – mówi Sjoerd van Gelder z Techniek Nederland. – Instalacja elektryczna w domu nie jest projektem do samodzielnego majsterkowania ani zadaniem, które można powierzyć zaradnemu sąsiadowi.
„Po prostu dołożono kolejny obwód”
Rozdzielnica musi być przygotowana na dodatkowe obciążenie.
– Przez dłuższy czas przesyłamy przez nią coraz więcej energii, dlatego musi być do tego przystosowana – wyjaśnia ekspert elektrotechniki Henry Lootens.
Nie zawsze jednak tak się dzieje.
– Często po prostu dokłada się kolejny obwód. A później ktoś stwierdza: jakoś to będzie – dodaje.
Także większe skomplikowanie nowoczesnych urządzeń wymaga bardziej rozbudowanej instalacji elektrycznej.
– W pralce woda jest zazwyczaj podgrzewana po około piętnastu minutach – mówi ekspert. – W przypadku pompy ciepła sytuacja wygląda inaczej, ponieważ potrzebuje ona energii przez długi czas.
– Prąd przepływa więc przez rozdzielnicę do pompy ciepła. Skrzynka nagrzewa się i musi być do tego przystosowana albo mieć możliwość skutecznego odprowadzania ciepła. W najgorszym przypadku może dojść do pożaru.
W ostatnich latach liczba takich zdarzeń wzrosła. Potwierdza to firma doradcza Krado, która na zlecenie Netbeheer Nederland monitoruje liczbę wypadków związanych z instalacjami elektrycznymi w domach. Liczba incydentów zwiększyła się z dwóch do trzech tygodniowo.
Luźne przewody
Instalatorzy odpowiadają za prawidłowy i bezpieczny montaż urządzeń, jednak eksperci zauważają, że nie zawsze wykonują swoją pracę właściwie. Lootens spotyka się z różnymi problemami – od luźnych lub zbyt cienkich przewodów po przepełnione skrzynki elektryczne.
– Monter kuchni wykonuje swoją część instalacji, instalator paneli fotowoltaicznych swoją, a później dochodzi jeszcze stacja ładowania samochodu. Często nikt nie nadzoruje całości i nie zadaje pytania, czy dana rozdzielnica nadal nadaje się do obsługi wszystkich tych systemów – tłumaczy.
Zdaniem Lootensa trudno jednoznacznie wskazać osobę odpowiedzialną za stan skrzynki elektrycznej, ponieważ właściciele domów niekiedy samodzielnie umieszczają w niej różne elementy. Ekspert ostrzega więc przed nierzetelnymi instalatorami i radzi, aby pytać elektryków o tak zwane „zegelrecht”, czyli uprawnienie posiadane przez certyfikowanych instalatorów.
– Osoba posiadająca takie uprawnienie może zerwać plomby operatora sieci znajdujące się w dolnej części rozdzielnicy. Wtedy istnieje większa szansa, że instalator rzeczywiście wie, co robi – mówi.
Eksperci udzielają także jeszcze jednej rady: nie należy traktować skrzynki elektrycznej jak schowka na parasole, buty i inne przedmioty.
– Dodatkowe rzeczy sprawiają, że w razie pożaru ogień może rozprzestrzenić się znacznie szybciej – ostrzega ubezpieczyciel Interpolis w rozmowie z RTL.
źródło: nos.nl
