„Policyjny nalot” niedaleko Deventer

Wieś to wyjątkowo spokojne i urokliwe miejsce. Tak też wydawało się mieszkańcom jednego z domów w Schalkhaar, w Overijssel. Ludzie ci musieli jednak diametralnie zmienić swoje zdanie, po tym jak stali się ofiarami „policyjnego nalotu”.

Kolbami w drzwi załomocą

29 kwietnia o godzinie 3:30, do starego wiejskiego domu położonego nieco na uboczu Schalkhaar, weszło 4 mundurowych. Wszystko wyglądało początkowo na policyjny nalot. Funkcjonariusze weszli do budynku i zaczęli przetrząsać znajdujące się w nim dwa mieszkania. Wkrótce jednak pojawiły się dwa problemy. Pierwszym było to, iż oficerowie nie chcieli wytłumaczyć czego szukają. Nie posiadali też nakazu, który mogliby przedstawić mieszkańcom. To wywołało zaniepokojenie u domowników.

Zaniepokojenie to w ciągu kilku chwil zmieniło się w strach. Stróże prawa po namierzeniu 4 mieszkańców budynku, zagrozili im bronią, związali ich i zakneblowali. Wtedy było już pewne, że goście w domu to nie policja, a przestępcy.

 

Łupy

Jak w południe wypowiedział się rzecznik miejscowej policji, złodziejom udało się wynieść z budynku niewielki łup. Straty mieszkańców nie były zbyt duże. Pomimo zakneblowania i związania nikt z lokatorów nie został ranny. Przestępcy nie użyli względem nich żadnej siły fizycznej. Jak podaje oficer, domownicy są w szoku po tym co się stało. Nie chcą na chwilę obecną odpowiadać na pytania policji, a tym bardziej dziennikarzy.

 

"Policyjny nalot" na idealny cel

Policja zapowiada, iż będzie z pełną determinacją szukać osób, które podszyły się pod nich. Na chwilę obecną wiadomo, iż trzech sprawców miała jasną karnację, czwarty „policjant” był czarnoskóry. Złodzieje ci wybrali idealny cel. Budynek stoi z dala od głównej drogi, z dala od jakichkolwiek zabudowań. Złodzieje mogli podjechać do niego nawet cywilnym samochodem i zapukać do drzwi przebrani w mundury. Rozbudzeni domownicy, na wpół zaspani, na wpół przestraszeni pozostali początkowo bierni i nie zadawali żadnych pytań. To zaś pozwoliło napastnikom zgromadzić ich w jednym miejscu i zneutralizować, zanim ktoś z nich zorientował się co się tak naprawdę dzieje. Związanie i zakneblowanie pozwoliło również przestępcom uciec niezauważonym. Nawet jeśli ktoś z odległych sąsiadów widział odjeżdżający spod domu samochód, raczej nie zwrócił na niego uwagi. Z dużej odległości było to bowiem zwykle cywilne auto. W momencie, gdy zaś domownikom udało się uwolnić i zadzwonić po policję, rabusie byli już daleko.

 

Chcesz podzieliś się z naszymi czytelnikami ważnymi informacjami z Holandii? Skontkatuj się z nami na GP24