Piraci drogowi w Holandii

Policja przez 5 lat łamała prawo w Holandii

Marzec na niderlandzkich autostradach przyniósł ograniczenia prędkości do zaledwie 100 kilometrów na godzinę. Niestety, jak to się mówi, przyzwyczajenie ludzkie jest drugą naturą człowieka, dlatego tez drogówka nadal łapie użytkowników dróg, którzy trochę za mocno naciskają na gaz. W ten weekend piraci drogowi w Holandii wpadli na A28. Rekordzista mknął z prędkością 219 kilometrów na godzinę.

Policja na holenderskich autostradach prowadzi rutynowe kontrole prędkości. Od momentu wprowadzenia polityki azotowej, maksymalne limity zostały obniżone, co spowodowało, że oficerowie z jeszcze większą uwagą zaczęli przyglądać się wyczynom kierowców na tych wielopasmowych drogach. Funkcjonariusze wystawili więc wiele mandatów i piraci drogowi w Holandii nieco się uspokoili. Niestety ostatnie wydarzenia sprawiły, że niderlandzkie drogi znów stanęły otworem dla żądnych prędkości.

 

Wszędzie ten COVID-19

W ostatnim czasie wiele naszych redakcyjnych materiałów zahacza o temat COVID-19. Nie jest to spowodowane jednak tym, iż jesteśmy jakimiś fanami epidemii, a tym, że wirus dotyka praktycznie każdego aspektu naszego życia. Tak, również piraci drogowi z Holandii są powiązani z koronawirusem. Wszystko dlatego, że na skutek pracy zdalnej i problemów gospodarczych wielu przedsiębiorstw, ruch na drogach krainy tulipanów znacznie się zmniejszył. Gdy zaś jedzie się pustą autostradą, pokusa prędkości staje się jeszcze większa. Czasem potrafi ona być tak duża, że przysłania nawet zdrowy rozsądek. Tak było właśnie na A28.

 

Nie tylko mandat

W dzień, na odcinku A28, gdzie maksymalnie pojazdy mogą poruszać się z prędkością 100 kilometrów na godzinę, policja namierzyła, za pomocą fotoradaru, na wysokości jednego z parkingów samochód jadący ponad dwa razy szybciej. Gdy policyjne urządzenie pokazało 219 kilometrów na godzinę, kierowca zobaczył „lizak” nakazujący mu zjechać. Funkcjonariusze chcieli wlepić mężczyźnie maksymalny mandat. Gdy zaczęli sprawdzać dokumenty pirata, okazało się, iż siedzący za kierownicą młody chłopak jest początkującym kierowcą. W efekcie sprawa nie skończyła się tylko i wyłączenie na mandacie. Zajmie się nią wydział ruchu drogowego. „Kierowca wyścigowy” może stracić prawo jazdy na cztery miesiące. Możliwa jest również nawet większa kara w postaci zabrania uprawnień i konieczności zdawania egzaminów od nowa.

 

Piraci drogowi w Holandii - recydywa

Oprócz „świeżaka” policja złapała jeszcze dwóch innych holenderskich piratów drogowych. Ci jednak mogli poszczycić się gorszymi wynikami. Jechali bowiem zaledwie z prędkością 198 i 171 km/h. Co ciekawe jeden z zatrzymanych okazał się wyjątkowym pechowcem. Wszystko dlatego, iż nie tyle stracił prawo jazdy, ale stracił je już drugi raz podczas drugiej kontroli z rzędu. Wcześniejsza miała miejsce kilka miesięcy temu. Wyglądało więc, iż kierowca chciał zaszaleć po odzyskaniu „prawka”, ale nie wyszło.