Kryzys opieki poporodowej w Holandii! Opiekunki odwiedzają nawet trzy rodziny dziennie

Źródło zdjęcia: https://www.pexels.com/pl-pl/zdjecie/kobieta-siedzenie-trzymajacy-niemowle-27177503/

Kryzys opieki poporodowej w Holandii! Opiekunki odwiedzają nawet trzy rodziny dziennie

W miesiącach letnich sytuacja w holenderskiej opiece poporodowej staje się jeszcze trudniejsza. Trwający od lat niedobór personelu różni się w zależności od regionu, ale w okresie wakacyjnym jest odczuwalny niemal wszędzie. „W dużych miastach opiekunki odwiedzają już trzy rodziny dziennie”.

Margreet Westerink pracuje w opiece poporodowej od ponad trzydziestu lat. Widzi, że coraz więcej jej koleżanek wypada z pracy.

„Nasz zawód polega na zapewnianiu dobrej i spokojnej opieki. Ale dziś nie jest to już możliwe, bo cały czas trzeba się spieszyć. Widzę to po sobie. Przez cały dzień człowiek się denerwuje, czy zdąży do kolejnej pacjentki”.

Holenderski system opieki poporodowej od lat zmaga się z niedoborem pracowników, jednak najtrudniejsza sytuacja panuje podczas letnich wakacji – informuje organizacja branżowa Bo Geboortezorg w rozmowie z NU.nl. Wynika to nie tylko z urlopów opiekunek, lecz także z faktu, że w lipcu i sierpniu rodzi się stosunkowo dużo dzieci.

Z powodu dużego obciążenia coraz więcej rodzin trafia na listy oczekujących. Ustawowe minimum wynoszące 24 godziny opieki poporodowej nie zawsze jest zapewniane, szczególnie właśnie w tym okresie.

Na zamieszczonej poniżej mapie zaznaczono miasta i regiony, które przynajmniej w lipcu i sierpniu mają czerwony status w systemie oceny dostępności opieki poporodowej. Kolor czerwony oznacza, że nawet przy zastosowaniu maksymalnych środków jeden lub kilku usługodawców nie jest w stanie samodzielnie zapewnić minimalnych 24 godzin opieki.

49 godzin opieki od lat pozostaje tylko teorią

Opieka poporodowa jest w Holandii prawem pacjenta i stanowi rozwiązanie wyjątkowe na skalę światową. Obejmuje profesjonalne wsparcie w domu podczas ciąży oraz w pierwszych sześciu tygodniach po porodzie.

Zgodnie z krajowym protokołem określania zakresu opieki osoba posiadająca podstawowe ubezpieczenie zdrowotne ma prawo do 49 godzin wsparcia w ciągu pierwszych ośmiu dni po porodzie. W praktyce jednak od lat nie udaje się osiągnąć tego wymiaru.

Jak wynika z badań holenderskiego instytutu zdrowia publicznego RIVM oraz Zorginstituut Nederland, średnia liczba godzin opieki poporodowej spadła w latach 2016–2022 z 44 do 40 godzin. Wzrosła również liczba rodzin, które otrzymały mniej niż zalecane „absolutne minimum”, czyli 24 godziny.

Według Bo Geboortezorg niedobór personelu jeszcze się pogłębił od 2022 roku. Westerink obserwuje to również w Holandii Północnej.

„Staramy się zapewniać każdej rodzinie od 30 do 32 godzin, żeby można było pomóc także komuś innemu”.

Zwykle opiekunka poporodowa spędza cały dzień u jednej rodziny. Jednak latem taki model opieki jest już praktycznie niemożliwy – mówi Westerink.

„Nazywamy to podwójną obsadą. W dużych miastach opiekunki odwiedzają już trzy rodziny jednego dnia”.

Rodzice otrzymują błędne informacje

Ograniczanie liczby godzin opieki wiąże się z ryzykiem.

„Jedną z najważniejszych konsekwencji jest mniejsza możliwość wczesnego wykrywania problemów” – informuje Bo Geboortezorg.

Chodzi o szybkie rozpoznawanie możliwych zagrożeń dla zdrowia matki i dziecka. Jest także mniej czasu na wspieranie rodziców, na przykład podczas karmienia niemowlęcia.

Opiekunka poporodowa jest jedną z niewielu osób z personelu medycznego, które odwiedzają młode rodziny w ich domach. Mniejsza liczba godzin wsparcia może utrudniać rodzicom odpowiednio wczesne dostrzeżenie problemów. W rezultacie zmniejsza się również szansa na skuteczne kontynuowanie karmienia piersią.

Rodziny zazwyczaj ze zrozumieniem podchodzą do dużego obciążenia opiekunek. Westerink zauważa jednak, że rodzice często otrzymują błędne informacje.

„Niektórzy rodzice, którzy spodziewają się czwartego dziecka, mówią: ‘Znowu chcę 49 godzin, bo mam do tego prawo’. Tymczasem od dawna nie wygląda to już w ten sposób”.

„Dokąd to wszystko zmierza?”

Jednym z rozważanych rozwiązań jest ocenianie, na ile dana rodzina jest samodzielna. Przykładowo rodziny oczekujące trzeciego dziecka, które planują karmić je mlekiem modyfikowanym, mogą otrzymać nieco mniej pomocy.

Organizacja branżowa zachęca kobiety w ciąży, aby zgłaszały zapotrzebowanie na opiekę poporodową jak najwcześniej, najlepiej już około dwunastego tygodnia ciąży.

Tego lata uruchomiono ogólnokrajowy system list oczekujących. Rejestrowane są w nim osoby, które nie mają jeszcze zapewnionej opieki poporodowej. Gdy któryś z usługodawców może zaoferować danej rodzinie co najmniej 24 godziny wsparcia, zostaje ona usunięta z listy.

Według Bo Geboortezorg problemu nie da się jednak rozwiązać jednym działaniem.

„Musimy jednocześnie inwestować w napływ nowych pracowników, zapewniać odpowiednie możliwości szkolenia i wdrażania, zatrzymywać obecnych opiekunów, dbać o ich długoterminową zdolność do pracy oraz sprawić, by ten piękny i wyjątkowy zawód stał się bardziej atrakcyjny”.

Westerink z niepokojem zauważa, że jako rozwiązanie zaczęto oferować opiekę poporodową online.

„Słyszę, że są firmy, które zapewniają wyłącznie taką formę wsparcia. Dokąd to wszystko zmierza?”

źródło: nu.nl