Jest źle, bo jest tak dobrze, czyli wybory regionalne

Oszustwo wyborcze w Tilburgu? Ponowne liczenie głosów

W środę 15 maja w Holandii odbyły się wybory do Rad Regionów i Zarządów Wodnych. Zaraz po zakończeniu głosowania pojawiły się jednak pewne problemy. Wszystko z racji znacznie dłuższego niż zwykle czasu liczenia głosów. To zaczęło niepokoić niektórych obserwatorów. Na szczęście nie stoją za tym żadne teorie spiskowe. Jak zaś wskazuje Minister Spraw Wewnętrznych jest źle, bo jest bardzo dobrze. Jak to rozumieć?

Zdaniem polityka opóźnienia w podaniu wyników wyborów to efekt nie błędów, nie machlojek przy urnach, a wysokiej frekwencji. Mieszkańcy Niderlandów poszli do urn w ilości praktycznie niespotykanej. Dzięki kampanii medialnej społeczeństwo się obudziło. Frekwencja była dużo wyższa niż we wcześniejszych wyborach. Więcej głosów, to zaś po prostu więcej liczenia. „To bardzo miłe. Wiele osób poszło głosować. A ludzie (w komisjach), chcą dokładnie policzyć wszystkie te głosy” – powiedział w czwartek minister.

 

Frekwencja

Jak wskazały dane po przeliczeniu 93% wszystkich kart do głosowania, frekwencja w tych wyborach wyniosłą 57,7 procent. Wynik ten jest niższy niż zakładali politolodzy. Naukowcy wykazali się bowiem dużym optymizmem, zakładając, iż zagłosować pójdzie 62,1% społeczeństwa. Jak się okazało, zawyżyli oni wyniki. Z drugiej jednak strony jest to słodka pomyłka. Wszystko dlatego, iż owe niecałe 58% to i tak najwyższy wynik wyborów od 1987 roku.

 

Różnice

Tak wysoka frekwencja nie miała miejsca jednak wszędzie. W poszczególnych regionach organizatorzy zanotowali różną aktywność wyborców. Pod tym względem rozbieżności są większe niż podczas ostatniego głosowania. Wtedy rejon z największą i najmniejszą frekwencją dzieliło 9 punków procentowych. Obecnie jest to aż 14.

 

Kto wygrał?

Kto zwyciężył w tych wyborach? Największym wygranym jest BBB, czyli BoerBurgerBeweging (Ruch Farmerów Mięsnych). Politolodzy tłumaczą tak duże poparcie dla partii Caroline van der Plas tym, iż głosy na nią oddali wyborcy, chcąc zaprotestować wobec planów azotowych rządu. BBB bowiem wyraźnie się im przeciwstawia. Czy jednak ten wybór na poziomie samorządowym może mieć wpływ na krajową politykę? Tak. Nie można bowiem zapominać, iż to właśnie samorządowcy będą wybierać niderlandzki senat. Jeśli zaś nowi senatorowie powiedzą głośne nie planom azotowym rządu, gabinet Rutte może mieć spory problem.

 

Źródło:  Nu.nl