Fotograficzne żniwa za przekroczenie prędkości w Utrechcie

Fotograficzne żniwa za przekroczenie prędkości w Utrechcie

Nie każdy aparat aparatowi jest równy. Nie każde zdjęcie jest doskonałej jakości. Są jednak takie fotografie, które, choć czasem nieostre i czarnobiałe, są wyjątkowo drogie dla osoby na zdjęciu. Tak, dziś przyjrzymy się fotoradarom, a dokładniej tym urządzeniom, które postawiono w prowincji Utrecht. Jest tam bowiem kilka wyjątkowo dochodowych „fotobudek”.
Zadamy też pytanie, czemu tak często przekraczamy prędkość?

W 2022 roku fotoradary na Provincialeweg (N201) w Vreeland wykonały wyjątkowo dużo zdjęć. Jak wynika z danych Centralnej Agencji Sądowej ds. Windykacji, na skrzyżowaniu z Singel zostało uwiecznionych aż 29340 kierowców, którzy zignorowali ograniczenie prędkości. Oprócz tego radar pstryknął również 370 zdjęć tym, którzy przejechali na czerwonym świetle.
Również duże, chociaż nie tak imponujące osiągi miał sprzęt znajdujący się na skrzyżowaniu z Loenenseweg. Tam wykonano 20 770 zdjęć ludzi, którzy nie zastosowali się do ograniczeń prędkości i 220 tym, którym czerwone światło pomyliło się z zielonym.

 

Przypadek? Nie sądzę

Co łączy opisane tu fotoradary? Oba stoją na N201. Jest to jedna z najszybszych dróg w regionie i nie chodzi tu o wartości na znakach, a o prędkości, jakie osiągają na niej kierowcy. To tam użytkownicy ruchu notorycznie łamią ograniczania. Dlaczego? Jak wskazuje dziennikarzom AD psycholog ruchu drogowego, nie jest to przypadek i istnieje tu aż pięć powodów takiego zachowania kierowców.

 

Szeroka droga

Pierwszym z nich jest szerokość jezdni i pasów awaryjnych. Chodzi tu o nasze poczucie bezpieczeństwa. Nikt z nas raczej nie odważy się jechać szybko na wąskiej drodze, gdzie z jednej strony jezdni zaraz jest rów, a drugiej rząd drzew. W przypadku N201 jezdnia jest szeroka, są również pobocza. Wydaje się więc, iż jest bezpieczniej. Jeśli jest zaś bezpiecznie, można jechać szybciej. Swoje robią również proste odcinki. Brak zakrętów powoduje, iż nie musimy się martwić tym, że czegoś nie widzimy, że coś zaraz na nas wyjedzie.

 

Rozluźnienie

Drugą kwestią jest nasze rozluźnienie. W terenie zabudowanym jesteśmy spięci i uważni. Wokoło, oprócz innych samochodów, są również rowerzyści czy piesi. Jedziemy ostrożnie, przyjmując, iż zaraz może nam ktoś wyskoczyć na jezdnię. Opuszczając zaś tren zabudowany i wjeżdżając na szeroką krajówkę, odpoczywamy, rozluźniamy się. Myśli uciekają w jakimś innym kierunku, więc często nawet nieświadomie dodajemy gazu.

 

Nawierzchnia

Winni nadmiernej prędkości na N201 są również drogowcy dbający o ten odcinek. Nie ma na nim dziur, wybojów czy kolein. Droga jest płaska jak przysłowiowy stół, co również sprawia, iż jedziemy szybciej. Nie musimy uważać na nierówności, które mogą nam uszkodzić zawieszenie, nie musimy jeździć slalomem między wyrwami.

Przecież to ja prowadzę

W końcu piątym czynnikiem jesteśmy my sami. Widząc prostą, równą i szeroką drogę przyśpieszamy, bo czujemy się pewnie za kierownicą. "Może inni muszą stosować się do przepisów, ponieważ nie mają takiego refleksu, koordynacji jak ja. Ja zdążę wyhamować lub ominąć zagrożenie. Mogę więc jechać szybciej". Wyprzedzanie innych zaś podbudowuje nasze ego. Na zasadzie "patrzcie jestem szybszy, lepszy". Bycie wyprzedzonym często również sprawia, że przyśpieszymy. Dochodzi tu bowiem do głosu instynkt stadny. "Skoro inni mnie wyprzedzają, to ja poruszam się za wolno. Ci zaś, którzy nie potrafią nadążyć, często giną w paszczach drapieżników". To ostatnie brzmi może dziwne, ale mimo milionów lat ewolucji nadal drzemią w nas szczątki takich pierwotnych instynktów, które sprawiają, iż dodajemy gazu i trzymamy się za autem przed nami jadącym zbyt szybko.

 

Wszystko to sprawia, iż tak wielu kierowców łamie przepisy na N201. Punkty te jednak nie tyczą się tylko tej jednej drogi w Holandii, a praktycznie każdej innej trasy w kraju i na świecie. To bowiem, iż naciskamy mocniej gaz, to tylko nasza decyzja.

 

 

Źródło:  AD.nl