Fałszywe testy zalewają rynek i zabijają ludzi

fałszywy test na covid-19

Chcesz lecieć do Holandii, ale boisz się zrobić test na COVID-19? Chcesz spróbować wymigać się od 10-dniowej kwarantanny po przybyciu do Niderlandów? Nic prostszego, trzeba wykazać negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Co z tego, że masz kaszel, gorączkę i zawroty głowy. Co z tego, iż miałeś kontakt z zarażonym, Za odpowiednią sumę możesz zdobyć dokument potwierdzający, iż jesteś zdrowy/ zdrowa nawet nie robiąc wymazu.

Koronawirus sparaliżował świat. Wiele państw, w tym Holandia, wymaga od przyjezdnych negatywnych wyników testu na obecność COVID-19, gdy ci przybywają transportem zbiorowym, takim jak samolot czy autobus. To oznacza, iż pasażerowie, zanim wsiądą na pokład pojazdu, muszą udać się do punktu pobrań, by dokonać tam badania PCR na COVID-19. Badanie to kosztuje, w zależności od laboratorium, od 450 do 600zł, gdy idziemy prywatnie lub wymaga skierowania lekarza rodzinnego, jeśli chcemy, aby zapłacił za nas NFZ.

Problematyczny test

Test na obecność COVID-19 przed wyjazdem do Holandii na zaplanowaną robotę to dla wielu loteria i niepotrzebne ryzyko. Wykonując takie badanie, może się okazać, iż ten suchy kaszel i stan podgorączkowy to koronawirus. Pozytywny wynik to zaś pewność izolacji domowej w kraju, którą nadzorować będzie policja. Nawet jeśli nie mamy żadnych objawów, poddanie się testom dla wielu nie wchodzi w grę. Chorobę można przechodzić bowiem bezobjawowo, nie można więc liczyć na to, iż jest się na pewno zdrowym.

Fałszywe testy

Z tego też względu wielu naszych rodaków nie chce się badać i szuka innych możliwości rozwiązania tego problemu. Te pojawiły się bardzo szybko, zgodnie z zasadą, iż popyt kształtuje podaż. W internecie można natrafić na osoby oferujące zaświadczenia o negatywnym wyniku testu PCR. Dokument taki gotowy jest zwykle w 24 godziny, a klient sam może wskazać, kiedy „przechodził badanie” tak, aby spełnić obostrzenia dotyczące aktualności dokumentu.
Dla kupującego wydaje się więc to rozwiązaniem idealnym. Zna wynik testu przed jego rozpoczęciem, nie musi się więc niczego obawiać. Ponadto fałszywka jest tańsza niż prawdziwe badanie. Można więc powiedzieć nic tylko kupować.

Głupota ludzka

Sprawa z fałszywymi testami zaszła tak daleko, iż niektórzy przewoźnicy oferują je nieoficjalnie jako usługę dodatkową. Dokument taki wręczany jest przez kierowcę po wejściu na pokład busa czy autobusu jadącego do Holandii.
„Kowalski” cieszy się więc, iż oszukał system, wsiada z gorączką do autobusu i zaraża COVID-19 wszystkich współpasażerów w drodze do Niderlandów. Epidemiolodzy błagają podróżujących, aby nie szli tą drogą, nie szli na łatwiznę. Wskazują, iż obostrzenia koronowe, obowiązkowe testy stworzono po to, by chronić ludzi przed zakażeniem, a nie po to by ktoś mógł się na tym dorobić. Przez naszą głupotę mogą bowiem ucierpieć całkowicie niewinni, obcy nam ludzie. Przez jedno fałszerstwo możemy mieć na sumieniu czyjeś zdrowie i życie. Nie mówiąc już o sankcjach karnych, które czekają, gdy służby złapią nas z takim dokumentem. Możemy liczyć się nie tylko z karą grzywny, ale i nawet odsiadką. Fałszerstwo bowiem bardzo łatwo wykryć. Oszuści nie mają dostępu do baz danych. Zmieniają tylko imię i nazwisko na wydruku, przez co przy dokładniejszej kontroli nie sposób nie wpaść. Ponadto, jeśli zakazimy kogoś w pojeździe, może on również wystąpić na drogę cywilną, domagając się odszkodowania.

Zastanówmy się więc, co robimy i słuchajmy lekarzy epidemiologów. Chrońmy wspólnie nasze zdrowie i życie. Za głupotę można słono zapłacić, a czyste sumienie jest bezcenne.

rozliczenie podatku z Holandii