Holender skazany na 4 lata więzienia za zabójstwo niemowlaka

4 lata za zabójstwo niemowlaka

Sprawę Bertusa van E., którego śmiało można nazwać holenderską Katarzyną W., obserwowała cała Holandia. Mężczyzna oskarżony był o zabójstwo swojego dziecka. W tym wypadku „Madzią” był jego ośmiotygodniowy syn. 30-latek potrząsał nim tak mocno, iż spowodował śmiertelne obrażenia wewnętrzne. Prokuratura żądała dla oskarżonego 8,5 roku więzienia. Sąd za zabójstwo niemowlaka skazał go jednak tylko na 4 lata pozbawienia wolności.

Linia obrony zabójcy niemowlaka

Van E. na sali rozpraw od samego początku mówił o tym, iż kochał swoje dziecko i nie chciał zrobić krzywdy synowi. Jak więc to się stało, iż stanął przed wymiarem sprawiedliwości oskarżony o zabójstwo niemowlaka. Według niego, jego 8-tygodnoniowy syn miał się źle poczuć. Miał stracić przytomność i mieć problemy z oddychaniem. Potrząsanie nim miało zaś pomóc udrożnić drogi oddechowe i uratować mu życie. Tak się jednak nie stało, a czyn ten zamienił się w panikę. Malec zmarł.

Teza bez pokrycia

Linia obrony 30-latka miała pewien sens. W przypadku zakrztuszenia się niemowlaka istnieją pewne techniki zakładające położenie go na ręce głową w dół i np. delikatne oklepywanie pleców. To, co zrobił ojciec, nie miało z tym raczej nic wspólnego. Przypominało bardziej potrząsanie szmacianą lalką. Trzymanie niemowlaka pod pachami i potrząsanie nim spowodowało poważne obrażenia wewnętrzne. W małym, kruchym ciele jak w klatce obijały się narządy wewnętrzne, w tym też i mózg co okazało się zgubne w skutkach. Podczas sekcji zwłok patolodzy potwierdzili, jak dewastujące skutki dla tak małego dziecka mają tego typu działania. Oprócz urazów oględziny nie wykazały, by doszło do jakiegokolwiek wypadku medycznego, który mógł zagrozić życiu dziecka. Nie doszło do zakrztuszenia się. Nie można więc mówić o akcji ratunkowej, a nawet potrząsaniu nieprzytomnym dzieckiem w panice. Linia obrony Van E. więc upadła.

Nie zrobił tego celowo

Mimo upadku linii obrony sąd uznał, że Van E. nie działał celowo. Nie było to więc zaplanowane morderstwo, a zabójstwo. Trudno jednak mówić by stało się to przypadkiem i by ojciec nie wiedział, iż może się to zakończyć źle dla malca. Niemniej jednak, wydając wyrok sędzia, nie zgodził się z prośbą prokuratury dotyczącą 8,5 roku pozbawienia wolności. Skazał go jedynie na 4 lata więzienia. Prokuratura jak i prawnik Van E. zapowiadają odwołanie od wyroku.

Nie jedyne przestępstwo

30-latek jeszcze w 2019 roku został skazany za napad na swoją ówczesną partnerkę. Do zdarzenia doszło kilka miesięcy po śmierci dziecka w styczniu 2019. Wtedy sąd był też wyjątkowo łaskawy dla Van. E., stwierdzając, iż okolicznością łagodzącą była trauma i ból po stracie dziecka. Domowa awantura i atak na kobietę był zaś spowodowany właśnie bardzo napiętą sytuacją, jaka miała miejsce w rodzinie po śmierci niemowlaka. Wtedy bowiem przynajmniej formalnie zabójstwo niemowlaka nie było dziełem ojca, a mówiono jedynie o nieszczęśliwym wypadku.

To nie jedyna sprawa tego typu. W 2019 roku przed sądem stanęła 28-letnia kobieta z Voorburga. Działała bardzo podobnie jak oskarżony.