20 września to za wcześnie na liberalizację

„Wieczorny lockdown” w Królestwie Niderlandów

Wiele wskazuje na to, iż podana przez rząd kilkanaście dni temu data 20 września, w której znów zliberalizowane zostaną obostrzenia koronowe, nie ma racji bytu. Z racji na obecną sytuację w Niderlandach byłoby to po prostu zbyt wcześnie.

Przypomnijmy, kilka tygodni temu premier Mark Rutte wraz z ministrem zdrowia Hugo de Jonge wskazywali, iż liczą na to, że uda się zliberalizować obostrzenia koronowe 20 września. Data ta miała oznaczać symboliczny powrót do normalności. Mówiono bowiem o zrezygnowaniu nawet z półtorametrowego obowiązkowego dystansu społecznego. Zniknąć miał również nakaz noszenia maseczek na usta w transporcie publicznym, a zalecenia dotyczące pracy w domu odeszłyby w niebyt. Życie w Królestwie Niderlandów wróciłoby więc do względnej normy. Jedynie kluby nocne i dyskoteki pozostałyby jeszcze zamknięte. W ich przypadku sankcje mają potrwać do 1 listopada.

 

Marzenia a rzeczywistość

Decyzja o liberalizacji z 20 września, jak od początku podkreślali politycy, nie jest jednak pewnikiem. Wszystko to ma zależeć od sytuacji epidemiologicznej w kraju. To bowiem liczba infekcji i hospitalizacji zadecyduje, czy można przedsięwziąć tak daleko idące kroki w drodze do normalności. Już teraz jednak wiadomo, iż marzenie wielu ludzi o życiu jak dawniej nie spełni się pod koniec września.

Nie ma wzrostów

Chociaż bowiem od czasu zaproponowania tego rozwiązania średnia liczba nowych zachorowań i hospitalizacji nie wzrosła znacząco, tak termin 20 września staje się coraz bardziej odległy. Dlaczego? Wszystko z racji biurokracji. To bowiem ona, a nie zagrożenie koronawirusem staje tutaj na przeszkodzie. Zasadę dystansu społecznego należy usunąć za pomocą zmiany ustawy, a więc całej procedury legislacyjnej. To zaś patrząc na parlamentarny kalendarz, będzie można zrobić najwcześniej 25 września. W przypadku pracy z domu czy maseczek sytuacja wygląda nieco inaczej i nie musi zbierać się Izba Reprezentantów, niemniej jednak wątpliwe by rząd zdecydował się rozdzielać te dwie kwestie.

 

Tylnymi drzwiami

Teoretycznie istnieje jeszcze szansa na nieoficjalny koniec 20 września. Premier może bowiem, np. poprosić służby, by od tego czasu brak utrzymywania dystansu społecznego nie był penalizowany. To zaś byłoby nieco podobne do sytuacji z marihuaną. Jej posiadanie jest nielegalne, ale jeśli mamy małe dawki policja nic nam nie zrobi. Tak samo mogłoby być przez owe 5 dni. Formalnie przepis byłby jeszcze w mocy, w praktyce jednak funkcjonariusze nie sankcjonowaliby jego naruszeń. Działanie to jednak stąpanie po „kruchym lodzie”. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy nie znajdzie się jakiś nadgorliwy policjant, czy złośliwy współpasażer.
Dlatego też najlepiej czekać na oficjalną informację od gabinetu, którą Państwu przekażemy, gdy ta tylko się pojawi.