Zakaz obszarowy dla młodzieży w Schilderswijk

42-letnia Polka atakuje policję

Wracamy do sprawy zamieszek w rejonie Schilderswijk, w Hadze. Uczestnicy zadymy, których policja zatrzymała w nocy ze środy na czwartek, otrzymali zakaz obszarowy. Oznacza to, iż w rejonie miasta, w którym wcześniej tak radośnie demolowali samochody i podpalali śmietniki, stali się persona non grata.

Zakaz obszarowy

Młodzi ludzie, którzy starli się z policją i zaatakowali strażaków, niespełna kilkadziesiąt godzin wcześniej, oprócz ewentualnych procesów związanych z atakiem na funkcjonariuszy na służbie muszą również podporządkować się decyzjom władz miasta. Postanowiono nie mieć dla nich litości i orzec wobec chuliganów zakaz obszarowy. Oznacza to, iż obecni podejrzani nie mogą pojawiać się w rejonie Schilderswijk między 18:00 a 6:00. Ci zaś, którzy byli na tyle bezczelni, by demolować swoją własną dzielnicę, skończyli z aresztem domowym. Od godziny 18 do 6 rano nie wolno im opuszczać własnych mieszkań lub wracać do nich np. po imprezie w innej części miasta. Zakaz ten obowiązuje przez 90 dni. Jeśli policja złapie któregoś z wandali w strefie wykluczenia, sprawa automatycznie trafia do sądu. Ten zaś może nawet zarządzić karę bezwzględnego pozbawienia wolności.

 

Kara dla bezdomnych

Opisana kara jest bardzo popularna w Holandii. Najczęściej dotyczy ona nie tyle chuliganów, ale bezdomnych, którzy uporczywie uprzykrzają życie mieszkańcom centrów miast czy klientom dzielnic handlowych. Kloszard ma opuścić teren za pijaństwo w miejscu publicznym czy nieobyczajne zachowanie. Złośliwi zauważają jednak, iż taka kara jest dla nich jak nagroda. W stosunkowo łatwy bowiem sposób bezdomny może trafić na kilka dni do aresztu. Tam zaś naje się, wyśpi w dobrych warunkach i umyje na koszt państwa. Chuliganów z Schilderswijk trudno jednak podejrzewać o takie motywacje, zakaz powinien więc przynieść pożądane skutki.

 

22 podejrzanych

Policja, podsumowując akcję z perspektywy kilku dni, mówi nie tak jak na początku o 4 aresztowanych, ale o grupie 22 podejrzanych. Tylu bowiem zatrzymano tej feralnej nocy. Większość z nich została, po spisaniu zeznań, wypuszczona do domówi. Od poniedziałku będą zaś po kolei stawiać się przed sędzią śledczym, który zadecyduje o ich dalszym losie. Większość odpowie za zignorowanie zaleceń policji. Ponieważ nie posłuchali wezwań do rozejścia się. Część jednak musi liczyć się również z sankcjami dotyczącymi znieważenia funkcjonariusza na służbie, wandalizmu. Wspomniana zaś wyżej, aresztowana czwórka odpowie za czynny atak na przedstawicieli prawa.