Z pełną premedytacją w Zwolle – nowa zabawa młodzieży

godzina policyjna w Holandii

Policja w Zwolle ukarała w niedzielę kilka osób, które celowo, z pełną premedytacją weszło do supermarketu bez maseczki.  Dzień wcześniej podobna sytuacja miała miejsce w Nunspeet. Tam  też zatrzymano kilku podejrzanych. Ludzie ci chodzili po sklepach bez maseczki i nie posiadali przy sobie dokumentów, by móc się wylegitymować.

Zwolle

Jak wskazuje policja, incydent w Zwolle był celowym działaniem wykonanym z pełną premedytacją. Ludzie ci pomimo próśb i apeli pracowników sklepu nie założyli maseczek. W efekcie obsługa poprosiła o wsparcie policję. Funkcjonariusze wystawili grupie mandaty. Oprócz nich, stróże prawa aresztowali jednego z problematycznych klientów. Człowiek ten nie posiadał dokumentów i śledczy nie potrafili ustalić jego tożsamości.
To jednak niejedyny incydent tego typu w Zwolle, w miniony weekend. W sobotę inna sześcioosobowa grupa weszła do sklepu. Składała się z 4 dorosłych i dwóch nieletnich. Nikt z nich nie miał założonej na twarzy maski. Gdy sklepikarz zagroził, że wezwie policję ludzie uciekli. Personel nie mógł bowiem przetrzymywać ich silą do momentu, aż zjawią się funkcjonariusze.
Co się odwlecze jednak nie uciecze. Chwilę później, już na ulicy, szóstka ta utworzyła grupę nie utrzymującą odpowiedniej odległości względem siebie. W efekcie zwróciła na siebie uwagę policji. Ludzie zostali aresztowani, ponieważ odmówili okazania dokumentów. Ponadto jedna z nich stawiała opór przy aresztowaniu i zakłóciła pracę agentów. Inna obraziła słownie jednego z oficerów.

Nowe hobby młodzieży

Jak wskazuje policja i sklepikarze osoby wchodzące do supermarketów czy butików bez maseczek to ludzie w różnym wieku. W większości przypadków jednak upomnienie ich skutkuje założeniem maseczki. Część po prostu jeszcze o niej zwyczajnie zapomina. Niestety w ostatnim czasie z obostrzeń dotyczących maseczek zabawę zaczyna robić sobie młodzież. Nastolatkowie odkryli bowiem lukę w przepisach. Te mówią bowiem o tym, iż obsługa sklepu musi poprosić o nałożenie maseczki lub o wyjście z lokalu. Jeśli ludzie, którzy z premedytacją nie noszą maseczek, nie zamierzają go opuścić, to wzywana jest policja. Gdy jednak wyjdą, sprawa jest niejako zamykana. Cała „zabawa” polega więc na prowokowaniu obsługi, by ta zadzwoniła na policję, a później wyczekiwanie na ostatni moment i ucieczka, gdy funkcjonariusze pojawią się już na horyzoncie. W ten sposób młodzi ludzie drwią nie tylko z personelu sklepu, ale i policjantów.