Z agencji pracy wprost do paki

Z agencji pracy wprost do paki

Nasz 34-letni rodak miał dostać ciekawą, dobrze płatną pracę w Holandii. Wszystko skończyło się jednak procesem, odsiadką i najpewniej niedługim powrotem do Polski.

rozliczenie podatku z Holandii

Polak wszedł na salę rozpraw w towarzystwie dwóch policjantów. Mężczyzna chwilę później zasiadł na ławie oskarżonych. Zdaniem świadków nie wyglądał jednak na przestraszonego lub zbytnio zdenerwowanego całą sprawą. Przypominał bardziej kogoś znudzonego, tym, co się wokół niego dzieje. Kogoś, kto już nie raz miał styczność z wymiarem sprawiedliwości.

 

Areszt

Polak nie spał we własnym, a właściwie wynajętym łóżku od dwóch tygodni. Musiał je zamienić na więzienną pryczę. Czemu? Wszystko to było związane z jego paszportem. Przed dwoma tygodniami zgłosił się do agencji pośrednictwa pracy. 34-latek liczył na fajną fuchę w Holandii, która pozwoli mu dorobić. Pojawił się jednak problem. Pracownik agencji zobaczył w jego dokumencie coś dziwnego, więc postanowił przyjrzeć mu się bliżej. Szybko stało się jasne, iż podejrzenia pośrednika okazały się uzasadnione. Dokument był podrobiony. Kadrowy powiadomił więc po cichu policję o zaistniałym fakcie.

 

Aresztowanie

Po paru minutach w agencji pośrednictwa pracy zjawił się patrol. Funkcjonariusze szybko potwierdzili podejrzenia pracownika i zatrzymali naszego rodaka. Podczas przeszukania znaleźli przy 34-letnim mężczyźnie 17 gramów kokainy. Środki te były jednak tylko „dodatkiem” do paszportowych problemów naszego rodaka.

 

Poszukiwany

Gdy mężczyzna trafił na komendę, stało się jasne czemu miał fałszywe dokumenty. Polak był poszukiwany w Europie. Gdyby policjanci któregoś z krajów starego kontynentu go namierzyli, proszeni byli o „zaopiekowanie” się nim i przekazanie stronie polskiej.

 

Proces

34-latek został zatrzymany na dwa tygodnie. Po tym czasie trafił przed sąd w Holandii. Sprawa ta nie miała jednak nic wspólnego z ekstradycją, a posługiwaniem się fałszywymi dokumentami, co jest karalne w Holandii i za co sprawiedliwość chciał wymierzyć niderlandzki sąd. Oprócz tego nasz rodak ma odpowiedzieć za posiadanie kokainy.

 

Leczenie

Posiadanie 17-gramów kokainy Polak wytłumaczył metodą samoleczenia. 34-latek powiedział sądowi, iż cała ta ilość jest na jego prywatny użytek. Kuruje się używając jej po tym, jak spadł ze schodów.
W przypadku zaś sfałszowanego paszportu oskarżony stwierdził, iż nic o tym nie wiedział.  Broniąc się, zapytał sędziego: „Dlaczego miałbym kupić fałszywy paszport z własnymi danymi osobowymi?” Dodał również, iż gdyby kupował podrobiony dokument, to raczej wpadłby na to, by zmienić swoją tożsamość.
W zaistniałej sytuacji sędzia zapytał się Polaka czy wie, że jest ścigany w Europie. Ten stwierdził, że nie. Przyznał jednak, iż miał konflikt z prawem w Polsce w związku z „nadużyciem skutkującym śmiercią”. Na pytanie, czy jest jeszcze za coś ścigany w kraju, odpowiedział „może”.

 

Wyrok

Wiadomości te nie miały jednak nic wspólnego ze sprawą w Holandii. Pozwoliły jedynie tamtejszemu sądowi lepiej zrozumieć, kto przed nim stoi. Sąd w Niderlandach miał bowiem proste zadanie. Skazać Polaka za fałszywy paszport i posiadanie twardych narkotyków.
W niderlandzkim prawie karnym fałszywy dokument tożsamości to zwykle dwa miesiące więzienia, posiadanie narkotyków to zaś prace społeczne. Z racji zaś na ekstradycję sąd nie zdecydował się na tę drugą karę. W efekcie 34-latek usłyszał wyrok 70 dni pozbawienia wolności. Po tym czasie nasz rodak zostanie deportowany do ojczyzny.
Nici więc z pracy i zarobku w Holandii, za to jednak 34-latek otrzymał darmową kwaterę z pełnym wyżywieniem.

 

Źródło:  Ad.nl