Wzmożone kontrole policji i wyścigi na autostradach

polski kierowca widmo na autostradzie Spookrijder

Prędkość obok brawury kierowców i złych warunków atmosferycznych, to jeden z najczęstszych powodów śmiertelnych wypadków na trasach całej Europy. Dlatego też w środę, 3 kwietnia, holenderska policja chce zapolować na jak największą liczbę drogowych maniaków prędkości.


Mówi się, że prędkość nie zabija, a śmiertelne jest nagłe jej pozbawienie. Nie zmienia to jednak faktu, iż wraz ze wzrostem wskazań prędkościomierza, szansa, iż kierowca i pasażerowie wyjdą cało z wypadku, znacznie się zmniejsza. Przy dużych szybkościach przeciążenia panujące podczas wypadku są tak duże, że nie pomagają nawet najlepsze systemy bezpieczeństwa. Organy ludzkie po prostu tego nie wytrzymują i rozrywają się wewnątrz naszego organizmu. Dlatego ,by zminimalizować ryzyko utraty zdrowia lub życia na drodze, powinno jeździć się nie tylko uważnie, ale również dostosowywać prędkość do ograniczeń znajdujących się na drogach. Znaki te nie stoją tam bowiem bez przyczyny, a maksymalne prędkości na nich zapisane, mają chronić wszystkich uczestników ruchu.

Europejska akcja

Wiele akcji społecznych informowało, że prędkość jest niebezpieczna, niestety przynosiły one dość nikłe rezultaty. Dlatego teraz policjanci w całej Europie chcą pokazać, że prędkość również słono kosztuje. W akcji „Slow Down Europe”, organizowanej przez europejską sieć policji drogowej TISPOL, bierze udział 26 krajów wspólnoty. Graniczące z Holandią Niemcy i Belgia. W ramach tego eventu, oprócz kampanii informacyjnych, funkcjonariusze przewidują na środę 3 kwietnia, 24-godzinny „Speed Marathon” w ramach, którego funkcjonariusze w całej Europie będą bacznie mierzyć prędkość i polować na kierowców, którzy nie podporządkowują się ograniczeniom na drogach krajowych i autostradach. Ostatnia edycja tej akcji przyniosła skutki w postaci ponad 250 tysięcy mandatów w całej Europie wystawianych za znacznie nadmierną prędkość.

Polak, chcący pobić rekord prędkości na A67, stracił prawo jazdy, a o jego dalszym losie zdecyduje prokuratura i holenderski sąd

Holenderskie autostrady

Chociaż Holandia nie uczestniczy w tegorocznej edycji akcji, jej drogówka równie pilnie poluje na demony prędkości niderlandzkich autostrad. W nocy z soboty na niedziele (30-31 marca 2019), policjantom udało się zatrzymać 34-letniego Polaka, który pędził autostradą A67 z prędkością blisko 190 kilometrów na godzinę, gdzie dozwolone było tylko 130km/h. Gdy policjanci zatrzymywali obywatela znad Wisły do kontroli, bardzo szybko zbliżał się kolejny pojazd, tym razem był to jednak Holender, mieszkaniec Venray, który na tym samym odcinku drogi przekroczył prędkość o 83km na godzinę. Obaj mężczyznom zostało zatrzymane prawo jazdy. Muszą również liczyć się z dodatkowymi sankcjami, ponieważ przy przekroczeniu prędkości powyżej 40km/h na autostradzie, sprawa kierowana jest do prokuratury i wszczynane jest postępowanie sądowe.