Wyrok dla Polaka za zabicie motocyklisty

Polak zderzył się z motocyklistą i uciekł z miejsca wypadku

Nasz 24-letni rodak usłyszał w tym tygodniu wyrok za spowodowanie wypadku, w którym zginął motocyklista. Sąd stwierdził, iż Polak doprowadził do „głębokiego i nieodwracalnego cierpienia” gdy 3 września 2023 r. ścigał się swoim BMW po Drieheuvelenweg w Lengel i zderzył się z 67-letnim kierowcą jednośladu wiozącym żonę na tylnej kanapie.

Ucieczka

Sąd rozpatrując tę sprawę, nie miał litości dla Polaka, tak samo jak i on nie miał jej dla ofiar wypadku. Po kolizji mężczyzna bowiem odjechał z miejsca zdarzenia, pozostawiając swoje ofiary bezradne i bez jakiejkolwiek pomocy.

 

Kolejny wypadek

To jednak nie był koniec. Kierowca BMW spowodował w sąsiedniej miejscowości kolejny wypadek. Tym razem na szczęście jednostronny. Rozbił on bowiem swój pojazd o drzewo. Wtedy to również uciekł z miejsca zdarzenia, pozostawiając swój roztrzaskany pojazd. Dopiero po kilku dniach policji udało się wyśledzić tego drogowego zabójcę, który przebywał już wtedy na terenie Niemiec, licząc, iż dzięki temu uniknie zatrzymania. Mylił się. Mężczyzna jeszcze podczas samej policyjnej akcji próbował dać nogę, ale to już mu się nie udało. W efekcie stanął przed sądem.

 

Wyrok

Ten w miniony czwartek skazał naszego rodaka na rok bezwarunkowego pozbawienia wolności. Zakazał mu również prowadzenia pojazdów przez cztery lata. Wymiar sprawiedliwości wydając ten wyrok, zgodził się w 100% z rozpoznaniem tej sprawy przez prokuratora, mówiącego o skrajnej lekkomyślności na drodze.

 

Lekkomyślność

Za ową lekkomyślnością przemawiał zdaniem sędziego brak prawa jazdy, niebezpieczne wyprzedzanie na relatywnie wąskiej drodze oraz jazda z prędkością 171 kilometrów na godzinę, na odcinku gdzie dozwolone było 60 km/h. Swoistym gwoździem do trumny, który przypieczętował wyrok, było całkowite zignorowanie ofiar wypadku, jaki spowodował.

Dramat

Sąd wydając werdykt, wziął pod uwagę dramat 62-letniej wdowy. Ta mimo ciężkich obrażeń przeżyła wypadek i postanowiła uczestniczyć w procesie zabójcy jej męża. Relacjonowała ona, jak trudny był dla niej pogrzeb jej ukochanego, w którym musiała uczestniczyć leżąc na noszach. Mówiła też, że już nigdy nie zabierze się z nim na wspólną przejażdżkę motocyklem w słoneczny dzień, którą tak bardzo oboje lubili.

 

Uniewinnienie

Co jednak ciekawe, mimo udziału kobiety w sprawie, sąd uniewinnił Polaka od zarzutu poważnego uszczerbku na jej zdrowiu. Jak to możliwe? Z powodów formalnych. Po prostu w aktach sprawy nie znalazły się dokumenty o jej wypadku i stanie zdrowia po nim. Nie było więc niejako dowodów na to, iż jej coś się stało. Uniewinnienie to jednak, jak wskazuje sąd, nie wpłynęło w żaden sposób na złagodzenie wyroku 24-latka.

 

Za kraty

Czy Polak trafi za kraty? Raczej tak. Po pierwsze dlatego, iż obecnie jest na stałe zameldowany w Roermond. Nie oznacza to jednak, iż tam mieszka. Przebywa teraz bowiem w jednym z holenderskich zakładów karnych, gdzie odsiaduje karę pół roku więzienia za wcześniejsze konflikty z prawem. Mężczyzna bowiem zadarł z wymiarem sprawiedliwości w kilku państwach UE. W efekcie więc jeśli nie pojawi się apelacja, czwartkowy wyrok po prostu zostanie mu dodany do obecnej odsiadki.

 

Źródło:  AD.nl