Wracali na święta do domu, stali się ofiarami tragicznego wypadku

Wracali na święta do domu, stali się ofiarami tragicznego wypadku

Na polskiej autostradzie A4, na jej opolskim odcinku między węzłami Opole Zachód i Opole Południe, na nitce biegnącej w stronę Katowic doszło do tragicznego wypadku. Busik jednej z firm przewozowych wiozący najprawdopodobniej ludzi pracujących w Niemczech i Holandii na święta do domu wjechał w samochód pracowników obsługi autostrady. Dwie osoby zginęły, sześć jest rannych.

rozliczenie podatku z Holandii

Zakleszczeni po wypadku

Do wypadku doszło w sobotę, 10 grudnia, kilka minut przed godziną 9 rano. Siła uderzenia była tak duża, że bus i pojazd pracowników obsługi autostrady praktycznie zespoliły się w całość. Ratownicy przez długi czas musieli rozcinać wraki, by wydobyć uwięzionych. Mimo poświęcenia strażaków i ratowników dwóch osób nie udało się uratować.

 

Był dobrze widoczny

"Kierujący busem jadąc lewym pasem drogi w kierunku Katowic, z nieznanych przyczyn wjechał w stojący, oznakowany samochód robót drogowych. Busem podróżowało osiem osób, niestety dwie z nich: kierowca i pasażerka mimo reanimacji zmarły" przekazał rzecznik KWP w Opolu, asp. sztab. Piotr Chwastowski, w rozmowie z dziennikarzami TVN24.

Policjanci dodają, iż pojazd służby drogowej był prawidłowo oznakowany, miał kilkumetrowe świetlne rusztowanie z tyłu. Samochód był więc widoczny z daleka. Wątpliwe wiec, aby kierowca go nie zauważył. Wiele w tej sprawie mogłyby dać zeznania samego kierowcy busa. Niestety, jak wspomnieliśmy wyżej, nie  przeżył on wypadku. Może zeznania pozostałych pasażerów rzucą więcej światła na ostatnie chwile przed tragedią. Nie wiadomo jednak czy ich stan pozwala obecnie na przesłuchanie.

 

Na złamanie karku

Jak więc mogło dojść do wypadku? Odpowiedź na to pytanie da policyjne śledztwo. Wiele osób jeżdżących jednak na co dzień do pracy w Holandii, czy w Niemczech wskazuje, iż kierowcy busów są czasem skrajnie wyczerpani. Zwłaszcza w mniejszych firmach brak personelu w połączeniu z napiętym grafikiem sprawia, iż ludzie ci nie mogą porządnie wypocząć. Jadąc zaś w trasę, muszą często jeździć „na limicie”, by tylko zdążyć na czas. Możliwe więc, iż w tym przypadku kierowca mógł po prostu zasnąć z przemęczenia lub zareagować zbyt późno, co na wilgotnej nawierzchni mogło zakończyć się tragedią.

 

Autostrada w kierunku Katowic była zamknięta przez kilka godzin. Policja prowadziła ruch objazdami przez Opole, Krapkowice, Gogolin i Strzelce Opolskie.

 

 

Źródło: TVN24