Uzależniający spray do nosa! Tysiące uzależnionych, gwiazdor trafił na stół operacyjny

Uzależniający spray do nosa

Uzależniający spray do nosa! Tysiące uzależnionych, gwiazdor trafił na stół operacyjny

 

André Hazes w poniedziałek przeszedł operację, aby uwolnić się od uzależnienia od aerozolu do nosa. Piosenkarz z pewnością nie jest jedyną osobą w Holandii zmagającą się z tym problemem. Laryngolodzy szacują, że dziesiątki tysięcy osób są uzależnione od tego typu preparatów. „Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak silne jest to uzależnienie.”

Według specjalistów laryngologii w Holandii może być nawet od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy osób uzależnionych od aerozolu do nosa. Dla porównania: około 70 tysięcy osób w Holandii jest uzależnionych od konopi – wynika z danych instytutu leczenia uzależnień Jellinek. Laryngolodzy Anne Marijn Kreeft i Lisa van der Putten potwierdzają te szacunki i regularnie przyjmują w gabinetach pacjentów z tym problemem.

Van der Putten codziennie rozmawia z osobami uzależnionymi od aerozolu i nazywa to „poważnym problemem”. „Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak silne jest jego działanie uzależniające” – mówi. Uzależnienie może rozwinąć się szybko ze względu na sposób działania preparatu. Chodzi o aerozol do nosa zawierający ksylometazolinę — czyli popularny dekongestant stosowany przy przeziębieniu i alergii, który ma szybko udrożniać nos.

Podczas przeziębienia lub alergii dróg oddechowych błona śluzowa nosa puchnie, powodując uczucie zatkanego nosa. W wielu aerozolach znajduje się ksylometazolina, która zmniejsza obrzęk błony śluzowej. Przy długotrwałym stosowaniu śluzówka zaczyna jednak coraz łatwiej puchnąć. Oddychanie przez nos bez użycia preparatu staje się wtedy bardzo trudne.

To sprawia, że uzależnienie bywa uporczywe. „Z czasem śluzówka puchnie coraz bardziej i silniej” – wyjaśnia Van der Putten. „W efekcie potrzeba coraz większej ilości preparatu. To błędne koło.” Ponieważ aerozol przynosi niemal natychmiastową ulgę, ludzie używają go zbyt długo – dodaje Kreeft.

„Zużywałam jedną buteleczkę dziennie”

Czytelniczka NU.nl, Laura Timmermans, była uzależniona od aerozolu przez około pięć lat. 34-latka zużywała jedną buteleczkę dziennie. „Nie było mowy o chwili bez niego. Czysta panika, gdy nie mogłam znaleźć aerozolu albo zapomniałam go zabrać” – mówi. „Przyjaciele i rodzina ostrzegali mnie przed konsekwencjami. Wtedy zaczęłam używać go potajemnie.”

Kilka lat temu udało jej się zerwać z nałogiem metodą „cold turkey”. „Z dnia na dzień wyrzuciłam wszystko do kosza. Przez tydzień miałam potężny katar. Teraz cieszę się, że przestałam.”

„Wydaje się nieszkodliwy”

Preparat jest też bardzo łatwo dostępny. Nie wymaga recepty i można go kupić w aptece lub drogerii. Po paracetamolu aerozol do nosa jest najczęściej sprzedawanym lekiem bez recepty. „To sugeruje, że jest nieszkodliwy. I w zasadzie taki jest – pod warunkiem krótkotrwałego stosowania” – mówi Van der Putten.

Nie wszystkie aerozole są szkodliwe. Roztwory soli fizjologicznej lub preparaty przepisane przez lekarza rodzinnego czy laryngologa nie uzależniają. Zawierają środki przeciwzapalne zamiast ksylometazoliny.

Mimo wyraźnych ostrzeżeń na opakowaniach i informacji udzielanych w aptekach, ludzie bagatelizują skutki długotrwałego stosowania – twierdzi Van der Putten. „Myślą na przykład, że skoro używają go tylko w nocy albo w mniejszej dawce, to nic się nie stanie. Problem jednak pozostaje. Śluzówka i tak w końcu zacznie puchnąć.”

„W efekcie ludzie stają się zależni i nie mogą normalnie uprawiać sportu ani spać bez preparatu” – dodaje laryngolog Monique de Jong. „Choć aerozol nie niesie bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia, to bardzo uciążliwe, gdy trzeba mieć go zawsze przy sobie.”

Wypalanie śluzówki w leczeniu uzależnienia

Istnieje kilka metod zerwania z zależnością. Lekarze często najpierw zalecają samodzielne odstawienie preparatu. To jednak trudne, ponieważ po zaprzestaniu stosowania śluzówka silnie puchnie.

„Zwłaszcza w nocy bywa to bardzo uciążliwe” – mówi Kreeft, pracująca w szpitalu Amstelland. Inną metodą jest stopniowe odstawianie – najpierw w jednym nozdrzu, potem w drugim. W niektórych przypadkach lekarz może przepisać aerozol bez ksylometazoliny.

Jeśli to nie pomaga, możliwe jest leczenie takie jak w przypadku André Hazesa – polegające na podgrzaniu fragmentu błony śluzowej. Powoduje to powstanie blizny i sprawia, że śluzówka w tym miejscu nie puchnie już tak bardzo, a nos nie jest tak zatkany.

„Zbyt łatwo dostępny”

Czytelniczka NU.nl Hinke Wijste uważa, że aerozol jest zbyt łatwo dostępny. Jej córka uzależniła się po silnym przeziębieniu. „Po pół roku nie mogła już normalnie funkcjonować bez niego” – mówi. Udało się wyjść z uzależnienia poprzez stopniowe zmniejszanie dawki i częstotliwości stosowania.

„Takie uzależnienie może przytrafić się każdemu. Ostrzega się przed nim zbyt mało, a preparat nie powinien być tak łatwo dostępny.”

Czy to naprawdę uzależnienie?

Neuropsycholog Kenan de Leeuw z instytutu Jellinek uważa jednak, że słowo „uzależnienie” może być przesadą. W uzależnieniu chodzi nie tylko o częstotliwość używania substancji, ale także o konsekwencje dla codziennego funkcjonowania. „Raczej określiłbym to jako nieprawidłowe stosowanie leku” – mówi.

Jednocześnie podkreśla, że nadmierne używanie może mieć poważne skutki. „Nie znam jednak nikogo, kto z powodu aerozolu do nosa całkowicie stracił życie towarzyskie czy nie mógł pracować. Nie ma to tak destrukcyjnych konsekwencji, jakie widzimy w przypadku klasycznych uzależnień.”

Dodaje, że typowe uzależnienia oddziałują na mózg, aktywując system nagrody i wywołując silną potrzebę sięgnięcia po daną substancję. Jego zdaniem w przypadku aerozolu do nosa nie działa to w ten sam sposób. „Być może to też kwestia języka – nie mamy lepszego słowa na nadmierne używanie czegoś, z czym chcielibyśmy przestać.”

A co z Polakami w Holandii?


Problem może dotyczyć również licznej Polonii mieszkającej i pracującej w Holandii. Polacy, często zatrudnieni fizycznie w magazynach, szklarniach czy na budowach, chcąc szybko wrócić do formy po przeziębieniu, sięgają po łatwo dostępne w aptekach i drogeriach spraye bez recepty. Bariera językowa sprawia, że nie zawsze czytają ostrzeżenia na opakowaniach lub nie są świadomi ryzyka długotrwałego stosowania. Lekarze podkreślają, że uzależnienie od aerozolu może przytrafić się każdemu – niezależnie od narodowości.

źródło: nu.nl

Masz newsa