Temperatura w Holandii pobija kolejny rekord

rekordowa temperatura w Holandii

Jak podają meteorolodzy w De Bilt słupki rtęci pokazywały w niedzielę powyżej 10 stopni już 229 dzień z rzędu. To zaś oznacza, iż „dwucyfrowa” temperatura utrzymuje się najdłużej w historii pomiarów w tym kraju.

Bardzo ciepły rok

Poprzedni rekord padł w 2011 roku. Wtedy to temperatura przekraczająca 10 stopni utrzymywała się od 27 marca do 9 listopada. W tym roku trwa ona od pierwszego kwietnia do 15 listopada. Generalnie, powołując się na stację pomiarową w De Bilt, w ciągu 120 lat 200-dniowe lub dłuższe okresy temperatur przekraczające 10 stopni miały miejsce tylko 16 razy. Co jednak najciekawsze dziesięć z nich przypada na XXI wiek. To zaś każe ze smutkiem stwierdzić, iż ocieplenie klimatu nie jest fikcją.

Wyjątkowo lekkie zimy

Niejako skorelowany z powyższym jest drugi czynnik, czyli liczba mroźnych dni odnotowanych przez stację w De Bilt. W sobotę liczba dni, w których nie odnotowano umiarkowanego mrozu, czyli takiego przekraczającego -5 stopni wyniosła 663. Ostatnim dniem, gdy tamtejsze termometry wskazały poniżej minus pięciu stopni, był 21 stycznia 2019 roku. Wtedy to słupek rtęci spadł do -8,1.

Poprzedni rekord trwający 662 dni trwał od 1 kwietnia 2013 roku do 22 stycznia 2015 r. Zimą 2014 roku najniższa odnotowana temperatura wyniosła zaledwie -3,1 stopnia. W tym roku zaś najniższą temperaturę odnotowano 25 marca. Urządzenia pomiarowe wskazały  -4,2 stopnia.

Przyczyna poważnych problemów

Lekkie zimy ciepłe, wiosny, lata i jesienie. Nic tylko się cieszyć? Niekoniecznie. Z racji tak wysokich temperatur w Holandii pojawiają się gatunki, których raczej nie szukalibyśmy na tych szerokościach geograficznych. Komary tygrysie, afrykańskie „super kleszcze” to tylko jedne z nich. Również ogromna w ostatnich latach ilość gąsienicy korowódki dębówki spowodowana jest tym, iż larwy i jaja nie wymarzają, bo jest po prostu za ciepło.

Ciepłe zimy powodują również, iż zamiast śniegu pojawia się deszcz. Ten zaś szybko spływa, a nie pozostanie na ziemi. Z jednej strony może to prowadzić do lokalnych podtopień, z drugiej zaś do wysuszania gleby. Topiący się bowiem powoli śnieg dużo lepiej nawadnia niż nagły opad, którego większość przejmą systemy melioracyjne.