Służby walczą z przemytem narkotyków i telefonów do więzień

Jakiś czas temu, na łamach naszej strony pisaliśmy o tym, jak łatwo w holenderskich więzieniach o „trawkę” czy telefon komórkowy. Rząd mówi jednak dość takiej liberalizacji i zabiera się za zaostrzenie zasad bezpieczeństwa.

Sander Dekker, minister odpowiadający za system penitencjarny w Niderlandach, ogłosił w czwartek na sprawozdaniu przed niższą izbą parlamentu, iż służby udaremniają coraz więcej prób przemytu.

 

Holenderskie zakłady karne

Więzienia w krainie tulipanów znacznie różnią się od tych, które znamy z Polski. Wielu rodzimych osadzonych mówi nawet, iż panują w nich lepsze warunki, niż w naszych akademikach. Jakkolwiek śmiesznie, by to nie zabrzmiało, nie ma w tym wiele przesady. Ośrodki penitencjarne w Holandii są zaprojektowane zupełnie inaczej, niż te w naszym kraju. Ich twórcy mieli w zamyśle nie tylko karę dla osadzonych, ale ich resocjalizacje. Oznacza to, że same cele często są dwu, a nawet jednoosobowe. Jest w nich sporo miejsca, stoją normalne meble. Więźniowie mają zaś czas na wyjścia na siłownie, do biblioteki czy na boisko. Wielu ma nawet własne konsole do gier. Karą ma tam być izolacja, a nie warunki w jakich się odbywa.

 

Jak zaś wygląda "apartament" w takim wiezieniu? Przekonajcie się sami. Oto krótki filmik z celi. Nagrany, a jakżeby inaczej, nielegalnym telefonem.

Problemy

Takie liberalne podejście pozwala również na częstsze odwiedziny, paczki. Wszystko to powoduje, że pomimo kategorycznego zakazu wielu więźniów ma bardzo łatwy dostęp do kontrabandy takiej jak narkotyki, alkohol czy telefony komórkowe. Liczne wewnętrzne śledztwa pokazywały, że w niektórych zakładach strażnicy nie przeszukiwali nawet wchodzących krewnych.

Prowadziło to wielokrotnie do powstania przypadków prawdziwej patologii, wśród których wspomnieć można choćby o pobiciu strażnika przez więźnia, tylko dlatego, że ten zwrócił mu uwagę, iż osadzony rozmawia przez zakazaną komórkę.

 

Nowe działania

Incydenty tego typu szeroko nagłaśniane przez Holenderską prasę sprawiły, że władza, by zachować twarz, zaczęła działać. W tym roku system penitencjarny ma otrzymać ogromne wsparcie finansowe na działania prewencyjne. To właśnie o ich wprowadzeniu mówił  wczoraj minister.

 

By zmniejszyć ilość przemycanych do więzień narkotyków, polityk chce w zakładach podwoić ilość psów tropiących przeszkolonych do wyszukiwania marihuany. Ponadto każdy wchodzący ma przechodzić przez wykrywacz metali i być poddawany kontroli takiej, jaka znana jest choćby z lotniskowych bramek bezpieczeństwa.

Polityk proponuje również wiele nowości. Wychodząc z założenia, iż więźniowie są pomysłowi w ukrywaniu kontrabandy, tak i służby więzienne muszą działać niekonwencjonalnie. Jednym z takich nowatorskich rozwiązań ma być urządzenia podobne do georadaru. Ma ono sondować ściany cel i boki mebli tak, by wyłapywać anomalie w postaci pustych przestrzeni i skrytek. To jednak nie wszystko. Polityk chce wprowadzenia parasola GSM. Czyli urządzenia, które lokalnie zakłuci sygnał GSM. Rozwiązanie to miałoby niejako ominąć problem związany z telefonami. Bez dostępu do sieci smartphony stałyby się jedynie przyciskami do papieru lub małymi, niegroźnymi konsolami do gier. Oprócz tak nowoczesnych rozwiązań służby mają postawić na wiele „staromodnych” kamer i dodatkowe etaty dla służb więziennych tak, by zwiększyć ilość i częstotliwość patroli i przeszukań.

 

Zmiany w prawie

Następnym krokiem ma być zaostrzenie systemu kar. Minister chciałby nowelizacji prawa, tak by posiadanie kontrabandy w zakładzie karnym było dużo surowiej karane. Podstawą ma tu być nie tylko cofnięcie możliwość wyjścia na przepustkę, ale również umieszczenie w karcerze na okres 14 dni.

 

Czy to jednak wszystko sprawdzi się w praktyce? To pokaże czas.