Rotterdam: Policja potwierdza, że Alfredo nie jechał skradzionym fatbike’em.

Rotterdam: Policja potwierdza, że Alfredo nie jechał skradzionym fatbike'em.
Źródło zdjęcia: https://www.pexels.com/pl-pl/zdjecie/mezczyzna-rzeka-rower-rowerzysta-18834547/

ROTTERDAM. 51-letni Alfredo Goeloe, który w sobotę wieczorem zmarł podczas policyjnego zatrzymania w Rotterdam-Zuid, nie jechał skradzionym fatbike'em. Policja potwierdziła, że rower, którym poruszał się mężczyzna, nie był tym poszukiwanym po wcześniejszym zgłoszeniu kradzieży. Okoliczności jego śmierci bada Rijksrecherche.

Fatbike nie był skradziony. Policja potwierdza nowy fakt

Do interwencji doszło w sobotę wieczorem w rejonie Vaarnerkamp w Rotterdam-Zuid. Policjanci działali w okolicy po zgłoszeniu dotyczącym kradzieży fatbike'a i skontrolowali jadącego takim rowerem Alfredo.

Teraz policja potwierdza jednak, że fatbike, którym jechał 51-latek, nie pochodził ze zgłoszonej kradzieży. To istotna nowa informacja w sprawie, która od weekendu wywołuje duże emocje w Rotterdamie.

Partnerka Alfredo mówiła wcześniej, że rower należał do niej i że kupili go wspólnie.

Około 20.45 zaczęła się kontrola. Potem Alfredo uciekł

Według informacji Openbaar Ministerie mężczyzna został zatrzymany do kontroli około godz. 20.45. Nie mógł okazać dokumentu tożsamości.

OM przekazało mediom, że jeden z policjantów chciał przeprowadzić tzw. identiteitsfouillering, czyli przeszukanie w celu ustalenia tożsamości. Wtedy mężczyzna miał zacząć uciekać.

Podczas kolejnej próby zatrzymania w interwencji uczestniczyło kilku funkcjonariuszy. Na nagraniach, które pojawiły się w mediach społecznościowych, widać, jak Alfredo zostaje przytrzymany na ziemi. Słychać również, jak woła o pomoc.

Według relacji przytoczonej w materiale źródłowym mężczyzna mówił podczas interwencji, że choruje na cukrzycę. Następnie przestał się ruszać. Podjęta reanimacja nie przyniosła skutku.

51-latek zmarł na miejscu. Rijksrecherche bada działania policji

Bezpośrednio po zdarzeniu sprawę przejęła Rijksrecherche, specjalna służba prowadząca dochodzenia m.in. wtedy, gdy podczas policyjnej interwencji dochodzi do śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Samo wszczęcie takiego dochodzenia nie oznacza, że policjanci popełnili przestępstwo. Jest to standardowa procedura w przypadkach śmiertelnych z udziałem funkcjonariuszy.

Śledztwo odbywa się pod nadzorem prokuratora. Po jego zakończeniu Openbaar Ministerie ma ocenić, czy działania policjantów były zgodne z prawem.

Marsz dla Alfredo zakończył się protestem przy komisariacie

W poniedziałek wieczorem w Rotterdam-Zuid zorganizowano marsz pamięci poświęcony 51-latkowi. Uczestnicy zebrali się, by upamiętnić zmarłego i domagać się wyjaśnienia okoliczności jego śmierci.

Później w rejonie komisariatu przy Zuidplein doszło jednak do zamieszek. W stronę policji rzucano m.in. przedmiotami i odpalano fajerwerki. Do rozpędzenia części tłumu skierowano oddziały ME.

Najważniejsze pytanie w sprawie pozostaje jednak bez odpowiedzi. Wiadomo już, że Alfredo nie jechał skradzionym fatbike'em, ale nadal nie wiadomo, co dokładnie doprowadziło do jego śmierci i czy podczas zatrzymania funkcjonariusze postępowali prawidłowo. To ma ustalić Rijksrecherche.

źródło: 112nederland.nl