Holendrzy robią to inaczej niż Polacy. 7 zasad w pracy, które zaskakują nowych pracowników

Holendrzy robią to inaczej niż Polacy. 7 zasad w pracy, które zaskakują nowych pracowników
Źródło zdjęcia: https://www.pexels.com/pl-pl/zdjecie/mezczyzna-produkcja-robienie-sprzet-kuchenny-7222332/

Holendrzy robią to inaczej niż Polacy. Pierwsza praca w Holandii może zaskoczyć nawet osobę z wieloletnim doświadczeniem zawodowym w Polsce. Nie chodzi tylko o język czy inne umowy. Różnice szybko widać podczas rozmowy z szefem, planowania urlopu, spotkania zespołu czy zwykłej przerwy na lunch.

Oczywiście nie każda holenderska firma działa tak samo. Inaczej wygląda praca w magazynie, inaczej w urzędzie, a jeszcze inaczej w międzynarodowej korporacji. Są jednak zwyczaje, z którymi nowi pracownicy spotykają się wyjątkowo często.

1. Szef nie zawsze zachowuje się jak „szef”

Jedną z pierwszych różnic może być mniejszy dystans między pracownikiem a przełożonym.

W wielu firmach do managera zwraca się po imieniu, a podczas spotkania każdy może przedstawić własne zdanie. Formalne stanowisko nie oznacza automatycznie, że pomysł przełożonego nie może zostać zakwestionowany.

Dla osoby przyzwyczajonej do bardziej hierarchicznego środowiska może to początkowo wyglądać jak brak respektu.

W praktyce często chodzi o coś odwrotnego: pracownik ma być samodzielny i mówić, jeśli widzi problem albo ma lepsze rozwiązanie.

2. „Nie zgadzam się” nie musi oznaczać konfliktu

Holendrzy słyną z bezpośredniej komunikacji i w pracy można to szybko zauważyć.

Kolega może powiedzieć wprost, że pomysł mu się nie podoba. Przełożony może bez długiego wstępu wskazać, co trzeba poprawić.

Dla Polaka taki komentarz bywa odbierany jako chłodny albo niegrzeczny. W holenderskim środowisku zawodowym częściej traktuje się go jako konkretną informację dotyczącą zadania, a nie ocenę człowieka.

Podobnie działa to w drugą stronę. Jeśli czegoś nie rozumiesz albo uważasz termin za nierealny, lepiej powiedzieć to od razu niż liczyć, że druga strona sama się domyśli.

3. Godzina 9.00 naprawdę oznacza 9.00

Punktualność jest mocno związana z planowaniem.

Jeżeli spotkanie rozpoczyna się o godz. 9.00, uczestnicy zazwyczaj oczekują, że właśnie wtedy zacznie się rozmowa, a nie że o tej porze dopiero wejdziesz do budynku.

Podobnie jest z terminami.

Jeśli nie zdążysz wykonać zadania, lepiej wcześniej poinformować o problemie i ustalić nowy termin. Informacja przekazana pięć minut przed deadline'em może zostać odebrana gorzej niż samo opóźnienie.

Planowanie z wyprzedzeniem widać także poza pracą. Kalendarz jest ważnym elementem holenderskiego życia, dlatego terminy spotkań czy urlopów często ustala się znacznie wcześniej.

4. Spotkanie ma prowadzić do decyzji

W wielu holenderskich firmach zebranie nie służy tylko wymianie informacji.

Często pojawia się konkretna agenda, określony czas i lista spraw wymagających decyzji. Po zakończeniu spotkania powinno być jasne, kto zajmuje się kolejnym etapem i na kiedy zadanie ma być gotowe.

Nowy pracownik może również zauważyć, że podczas zebrania oczekuje się aktywności.

Siedzenie w ciszy nie zawsze zostanie odebrane jako oznaka szacunku. Jeśli zostałeś zaproszony, inni mogą oczekiwać Twojej opinii.

5. Lunch nie zawsze wygląda jak polski obiad

Dla części Polaków jednym z większych zaskoczeń jest przerwa obiadowa.

W wielu miejscach typowy lunch jest prosty: kanapki, pieczywo z serem lub dodatkami, jogurt, owoc albo sałatka. Ciepły, dwudaniowy posiłek w środku dnia nie jest oczywistością.

Przerwa może być za to ważnym momentem integracji.

Wspólny lunch nie zawsze oznacza godzinę poza biurem. Czasami wystarczy kilkadziesiąt minut przy stole ze współpracownikami.

Jeśli zaczynasz nową pracę, warto więc sprawdzić, czy firma ma kantynę, kuchnię i jakie zwyczaje obowiązują podczas przerw.

6. Praca na część etatu nie oznacza braku ambicji

To jedna z największych różnic między holenderskim a polskim rynkiem pracy.

W II kwartale 2026 roku spośród około 9,85 mln pracujących mieszkańców Holandii aż 4,81 mln pracowało w niepełnym wymiarze godzin. To niemal połowa wszystkich pracujących.

Czterodniowy tydzień albo wolna środa nie są więc niczym niezwykłym.

Nie musi to również oznaczać stanowiska o mniejszej odpowiedzialności. W niepełnym wymiarze pracują specjaliści, osoby z wyższym wykształceniem czy pracownicy zajmujący odpowiedzialne stanowiska.

Ma to praktyczne znaczenie. Kolega może być świetnie dostępny od poniedziałku do czwartku, ale w piątek po prostu nie pracować.

7. Liczy się efekt, ale rośnie też swoboda organizacji pracy

W części zawodów pracownik ma sporą możliwość decydowania, kiedy i skąd wykonuje swoje obowiązki.

W 2025 roku 56 proc. pracowników deklarowało możliwość samodzielnego określania codziennych lub tygodniowych godzin pracy, a 55 proc. miało możliwość pracy z domu.

Dane CBS pokazują również, że w 2025 roku około 80 proc. przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 10 osób technicznie umożliwiało pracę zdalną, a korzystać z niej mogło około 61 proc. pracowników.

Nie dotyczy to oczywiście wszystkich zawodów. Pracownik magazynu, produkcji, szklarni czy restauracji nie może przenieść swojego stanowiska do domu.

Tam, gdzie jest to możliwe, nacisk często przesuwa się jednak z samego „siedzenia w pracy” na wykonanie uzgodnionych obowiązków.

Najważniejsze pierwsze tygodnie

Nowa firma ma własne zasady niezależnie od tego, czy znajduje się w Polsce, czy w Holandii.

Dlatego na początku najlepiej obserwować kilka rzeczy: jak pracownicy zwracają się do szefa, czy lunch jedzą razem, jak wcześnie planują urlopy, jak wygląda feedback i czego oczekuje się podczas spotkań.

Po kilku tygodniach zachowania, które początkowo wydawały się dziwne, zwykle przestają zwracać uwagę.

A po kilku latach pracy w Holandii może wydarzyć się coś jeszcze: to polski sposób pracy zacznie wydawać Ci się zaskakujący.

źródło: www.cbs.nl