Problemy na trasie kolejowej do Południowego Amsterdamu

Holenderskie koleje znów musiały przepraszać użytkowników za poważne opóźnienie. Tym razem do problemów doszło we wtorek, 9 kwietnia 2019 roku, na trasie biegnącej przez Amsterdam Zuid, Leiden. Wszystko z powodu porannego zerwania sieci trakcyjnej pomiędzy Weesp a Duivendrecht.


Pociąg z niespodzianką

O problemie dowiedziano się w dość nieoczekiwany sposób. Zwykle w przypadku uszkodzonej trakcji zarządcę ruchu informuje maszynista prowadzący dany skład, iż np. leżące na torach drzewo przerwało linię napowietrzną. W tym przypadku jednak, informacje o zerwanej trakcji mogli przekazać wszyscy, łącznie z pasażerami pociągu, ponieważ to właśnie skład na skutek uszkodzenia pantografu zerwał kable i pociągał je ze sobą. Uszkodzenia te są na tyle poważne, iż we wtorek władze kolei NS wraz ze spółką zarządcy kolejowego ProRail poinformowali, iż poważne utrudnienia na trasie potrwają do 17. Zakres napraw był zbyt duży, by mógła sobie z nim poradzić zwykła ekipa elektryków na drezynie z podnośnikiem. Dlatego praktycznie przez cały wtorek dostępny był tylko jeden tor na linii Amsterdam Zuid i Leiden, co wiązało się z ruchem wahadłowym i powstawaniem dużych opóźnień.

Holenderscy pasażerowie bardzo cierpią z powodu każdej awarii, czy wypadku na torach. Prowadzi to do dużych opóźnień i chaosu na dworcach. Wszystko to spowodowane jest w dużej mierze tym, iż w Niderlandach pociągi są bardzo popularnym środkiem transportu.

Reakcja łańcuchowa

Zerwane okablowanie na małym fragmencie trasy może wydawać się niewielkim problemem logistycznym. W istocie jednak doprowadziło to do dużych utrudnień w ruchu na całym obszarze Randstad, wszystko dlatego, że sieć kolejowa w przypadku dużych aglomeracji to ogromny system „naczyń połączonych”. Jedne składy muszą czekać na kolejne, odstępować tory i przekazywać sobie pasażerów. Utrudnienia na jednym odcinku generują więc opóźnienia, które przekładają się na inne składy. We wtorek niewiele pomogła nawet komunikacja zastępcza, odbywająca się za pośrednictwem podstawionych przez NS autobusów. Chociaż podróżni przedostawali się ze stacji na stację, to jednak opóźnień i utrudnień nie dało się powstrzymać.

Wśród tras, na których doszło do największych utrudnień, były te wokół stacji Schiphol i Leiden, gdzie rozkład, podczas porannych godzin szczytu, po prostu się posypał i aby wiedzieć, o której przybędzie dany pociąg, trzeba było bacznie wsłuchiwać się w komunikaty informacji kolejowej. Podobna, choć nie tak dramatyczna sytuacja, miała miejsce na trasie Almere-Hilversum, gdzie na skutek utrudnień pociągi kursowały dużo rzadziej niż zwykle. Problemy nie ominęły również stacji Weesp, Hilversum. Tam dochodziło do sytuacji w których, gdy już pociągi przejeżdżały na dworce pełne pasażerów, to duża ich część nie mogła dostać się do środka składu, ponieważ wagony były przepełnione.