Polak Spookrijder’em na A30?

polski kierowca widmo na autostradzie Spookrijder

W niedzielę doszło do bardzo poważnego w swych skutkach wypadku na A30 w pobliżu Ede. Miał za niego odpowiadać Spookrijder, czyli kierowca widmo, jak mieszkańcy Niderlandów nazywają osoby jadące pod prąd na autostradzie. Nieoficjalnie wśród poszkodowanych w wypadku jest nasz rodak i to on właśnie miał jechać pod prąd.

Dachowanie na autostradzie

Jak wskazuje policja, do wypadku doszło około godziny 19:40, na odcinku autostrady A30, w pobliżu Ede. W incydencie miały brać udział dwa pojazdy, z których jeden (samochód osobowy „widma”) dachował. Na miejsce zdarzenia wysłano helikopter lotniczego pogotowia ratunkowego, który miał wesprzeć jednostki ratowników medycznych i straży pożarnej przybyłej na miejsce samochodami. Wiadomo, iż medycy zabrali do szpitala kierowcę jednego z pojazdów, którego stan został oględnie nazwany jako ciężki.

 

Z powodu wypadku autostrada została zamknięta na nitce z Ede do Barneveld, między węzłem Maanderbroek i Ede-Noord. Wszystko po to, by nie przeszkadzać najpierw ratownikom, a później policyjnej jednostce do spraw wypadków drogowych, której zadaniem było ustalenie przyczyn całego zajścia.
Na chwilę obecną policja przekazała, iż oba pojazdy biorące udział w incydencie zostały bardzo mocno uszkodzone. Auto, które dachowało, ma zagraniczne numery rejestracyjne. Według nieoficjalnych informacji, jakie podają źródła bliskie policji i między innymi dziennikarze AD, są to „blachy” z naszego kraju. To zaś wskazywałoby, iż pojazd mógł prowadzić nasz rodak.

Aplikacja do rozliczenia podatku z Holandii

Polak autostradowym samobójcą?

Czyżby więc to nasz rodak był autostradowym samobójcą, Spookrijder’em wjeżdżającym na A30 pod prąd. Policja nie potwierdza oficjalnie tej wersji, iż dachujący pojazd jechał niezgodnie z kierunkiem ruchu. Niemniej jednak wiele na to wskazuje. Policja, by mieć pewność, prosi wszystkich jadących wtedy tą trasą o kontakt. Chcą bowiem ustalić, jak długo kierowca widmo jechał pod prąd, gdzie wjechał na autostradę i czy była szansa, by mógł z niej uciec.  Wszyscy, którzy mogą mieć informacje w tej sprawie proszeni się o kontakt pod numerem telefonu 0900-8844.

Cztery ofiary śmiertelne

Wydarzenia na A30 to jednak niejedyny tragiczny wypadek w ostatnich dniach w Holandii. Również w niedzielę, na drodze krajowej N34 doszło do tragedii. W pobliżu Borger (Drenthe), na kilka minut przed godziną 21 zderzyło się aż sześć pojazdów, z czego pięć zostało dość mocno uszkodzonych. W incydencie tym uczestniczyło w sumie dziewięć osób. Czterech z nich w wieku 24, 48, 69 i 72 zginęły. Pozostali zostali ranni.

Służby, które przybyły na miejsce mówiły o spustoszeniu na drodze. Wszędzie stały wraki, a na jezdni i poboczach walały się fragmenty pojazdów i rzeczy osobiste podróżujących ofiar. Jak doszło do tego wypadku? Podobnie jak wyżej, ma to ustalić śledztwo. Początkowo mówiono, że samochód, który to zapoczątkował zjechał z nasypu na N34. Policja jednak nie potwierdziła tej informacji. Należy więc czekać na oficjalny raport w tej sprawie.

Więcej zajęć z wypadku znajdziecie państwo pod adresem: klik