Polak rzucił się na pomidory

Polak rzucił się na pomidory

Sytuacja, do której doszło w niedzielny poranek w Hoogvliet na pierwszy rzut oka może wydawać się lekka i zabawna. Ot kolejny „wyczyn” jednego z naszych rodaków. Im jednak bliżej przyjrzymy się tej sprawie, tym bardziej okazuje się ona smutna i ponura.

Sprzedawcy w jednym ze sklepów w Hoogvliet zatrzymali naszego 39-letniego rodaka. Jaki był powód owego zatrzymania? Polak spałaszował na miejscu paczkę pomidorków koktajlowych. Można by wręcz rzecz, iż będąc w sklepie, dopadł do opakowania z małymi czerwonymi owocami (tak, z punktu widzenia biologii pomidor to owoc, bo powstaje z kwiatów), otwarł je i szybko zjadł, zanim pracownicy sklepu mogli cokolwiek zrobić.

 

Kradzież?

Działanie to, choć nie do końca kulturalne, nie jest jakoś zbytnio zakazane. Jeśli bowiem mężczyzna zapłaciłby za pomidory w kasie, nic by się nie stało. Sęk jednak w tym, iż nie zamierzał tego zrobić. Licząc, iż nikt nie widział jego ataku gastrofazy, poszedł do kasy, by przy niej uiścić opłatę tylko za chleb i ser. Brak chęci uregulowania drobnej sumy za pomidory doprowadził do małej sprzeczki. Nasz rodak został podejrzany, iż nie jest on do końca fair co do obsługi sklepu. Te domysły sklepikarzy dość szybko się potwierdziły. Mężczyzna się stawiał, więc na miejsce wezwano policję. Ta znalazła jeszcze przy 39-latku paczkę szynki i butelkę porto, którą chciał wynieść ze sklepu.

 

Aresztowanie

Polak został więc zatrzymany i zabrany na komendę. Tam okazało się, iż nie ma on w Niderlandach stałego miejsca zamieszkania ani tymczasowego zameldowania. Rzecznik policji przekazał dziennikarzom AD, iż mężczyzna: „Prawdopodobnie był tak głodny, że nie mógł się doczekać jedzenia” dlatego też otwarł pomidory i to go zgubiło, gdyby bowiem nie one być może nikt, by nie dostrzegł w nim złodzieja.

 

Głodujący bezdomny?

W tym miejscu holenderskie media kończą całą sprawę. W rzeczywistości jednak ma ona drugie dno. Jeśli ktoś decyduje się ukraść ze sklepu paczkę pomidorów, czy zjeść ją jak najszybciej, byle by mu nikt nie odebrał, to musi się znajdować wręcz w tragicznej sytuacji.
Jest to zresztą bardzo możliwe. Holandia ma bardzo rozbudowany system opieki socjalnej, z bankami żywności włącznie. Niestety polscy czy inni zagraniczni bezdomni, którzy nie są zarejestrowani w urzędzie miasta, są niejako wyrzucani poza nawias społeczeństwa. Nie przysługują im świadczenia lub zapomogi. Ludzie ci muszą radzić sobie sami. Ich godność zaś często nie pozwala wrócić do ojczyzny, by powiedzieć, że przegrali, że Holandia wcale nie okazała się dla nich rajem. Tkwią więc  w Niderlandach, żyjąc gdzieś na marginesie i starają się egzystować z dnia na dzień.

 

 

Źródło: Ad.nl