Polak obrobił byłego pracodawcę w Holandii

Nasz 34-letni rodak został skazany na dwa miesiące więzienia. Wszystko dlatego, że ukradł pieniądze swojemu byłemu pracodawcy. Jakby tego było mało, po Niderlandach poruszał się również skradzionym Audi A6.

Monitoring

Pewnej nocy w Floors for You, firmie zajmującej się kładzeniem podłóg, na Gildestraat w Naaldwijk uruchomiła się kamera bezpieczeństwa. Czujnik ruchu zauważył, iż coś dzieje się w środku i włączył nagrywanie. Gdy właściciele przybyli rano do pracy zobaczyli pustą szufladę na gotówkę. Doszło więc do włamania. Na szczęście cała kradzież została zarejestrowana. Na materiale wideo było widać, jak ktoś wkrada się do siedziby firmy i zabiera pieniądze. Pomimo iż jakość nagrania nie była najlepsza, pracownicy natychmiast rozpoznali nocnego gościa. Był to ich dawny kolega, 34-letni Polak, który pracował z nimi jakiś czas temu.

 

Mandat

Obywatel znad Wisły sądzony był również za kradzież Audi. Mężczyzna miał bowiem ukraść samochód w 's-Gravenzande. Właścicielka pojazdu poinformowała policję, iż ktoś najprawdopodobniej zabrał jej samochód, po tym, jak nie zastała go w miejscu, w którym  zaparkowała. Policjanci, upewniając się, że nie został on doholowany za postój w niedozwolonym miejscu, rozpoczęli poszukiwania. Zguba znalazła się po dwóch dniach. Pojazd stał zaparkowany w pobliżu złomowiska samochodowego w Rotterdamie. Auto nie nosiło śladów kolizji ani innych zniszczeń, więc mundurowi odwieźli pojazd właścicielce.

 

Polak okradł swojego byłego pracodawcę. Powodem mogło być jego uzależnieni od hazardu.

 

Okazało się jednak, że policjanci odstawiający samochód przegapili jeden ważny dowód. Właściciela, wsiadając do swojego cudem odzyskanego auta, znalazła karteczkę. Świstek papieru okazał się mandatem wystawionym na nazwisko Polaka. W ten sposób policja namierzyła sprawcę kradzieży auta z Ingolstadt.

 

Rozprawa

Polak, stając przed sądem, nie był zbyt rozmowny. Zarzuty związane z kradzieżą pieniędzy potwierdził jedynie lakonicznym przyznaniem się do winy. W przypadku jednak kradzieży samochodu zaprzeczył oskarżeniom. Powiedział, iż owszem prowadził pojazd, ale go nie ukradł. Prokurator musiał w tym wypadku uwierzyć 34-latkowi na słowo. Nie było bowiem dowodów, iż to on zabrał pojazd. Niemniej jednak poruszanie się kradzionym samochodem jest również w Holandii niedozwolone.

Sąd policyjny za popełnione przestępstwa skazał więc naszego obywatela na dwa miesiące więzienia, z czego warunkowo zawiesił połowę kary.