Polak ma już dość procesu i chce wrócić nad Wisłę

Polski nożownik i dźgnięty 82-latek w Rotterdamie

Nasz rodak ma już dość współpracy z niderlandzkim wymiarem sprawiedliwości. Polak przyznał w czwartek, iż dźgnął swoją ofiarę nożem. Dodał również, iż chce, by to wszystko już się skończyło i by mógł wrócić wreszcie do swojej ojczyzny.

Nasz 28-letni rodak Adam U. przyznał się do tego, iż 11 stycznia tego roku dźgnął swoją ofiarę – 22-letniego Polaka, w hotelu robotniczym przy President Kennedylaan, w Velp. Oprócz tych obciążających zeznań wskazał, iż chce, by zabrano go z Holandii i przewieziono do ojczyzny.

 

Człowiek zagadka

28-letni napastnik, który zaatakował w styczniu swojego rodaka, jest zagadką dla holenderskiego wymiaru sprawiedliwości. Sąd przyznaje, iż bardzo mało wie o oskarżonym. Adam U. miał rzekomo przez ostatnie lata pracować na terenie Republiki Federalnej Niemiec i w Belgii. Później zaś przeniósł się za pracą do Królestwa Niderlandów. Kiedy jednak przenosiny te miały miejsce, nie wiadomo. Nie wiadomo również jakich prac Polak imał się w krajach sąsiadujących z Holandią. Nie wiadomo nawet, czy Polak był wcześniej karany lub miał jakieś kłopoty z racji swojego zachowania (np. dyscyplinarne zwolnienia). Część ekspertów mających styczność z oskarżonym uważa, iż U. może być nawet chory psychicznie. To byłoby dla niego okolicznością łagodzącą. Problem jednak w tym, iż nie można tego ustalić, ponieważ 28-latek odmawia jakiejkolwiek współpracy w tym zakresie z lekarzami i psychologami.

 

Całkowita negacja

Polak jest zdecydowanie na nie. Nie współpracuje w śledztwie, nie przyjmuje leków, wskazuje, iż nic mu nie jest. Psychologowie i psychiatrzy uważają, że w zrozumieniu całej sytuacji oskarżonego znacząco pomogłaby rozmowa z matką. Mężczyzna jednak stanowczo się na to nie zgadza, dlatego też lekarze mają związane ręce.

 

Nasz rodak ma już dość procesu. Przyznaje się do winy i mówi, że chce wrócić do ojczyzny. 

 

Usiłowanie zabójstwa

Jak to się stało, iż mężczyzna znalazł się na ławie oskarżonych? Na początku tego roku zaatakował on bez wyraźnej przyczyny swojego 22-letniego, rodaka również mieszkającego w hotelu robotniczym. 28-latek wyprowadził cios w szyję. Ostrze trafiło w cel, na szczęście rana, mimo iż obficie krwawiła, nie zagrażała życiu mężczyzny, napastnik minął bowiem nożem tętnicę. Niemniej jednak prokuratura widzi w tym działaniu nic innego jak usiłowanie zabójstwa.

Proces i przesłuchania

Podczas przesłuchań przed sądem Polak był wyraźnie zły. Wściekłość ta wzbierała z każdym posiedzeniem sądu.  Zdarzało mu się krzyczeć na psychologów, którzy chcieli poddać go testom. Często też Polak wpadał w taki słowotok, iż tłumacz za nim nie nadążał. Doprowadziło to do kilku sytuacji, w których sąd musiał uciszać mężczyznę, podnosząc głos.

 

Chronić polskie społeczeństwo

Prokuratura chce, by sąd skazał Polaka na karę więzienia i TBS z obowiązkowym leczeniem. Wskazuje bowiem, iż oskarżony jest niestabilny emocjonalnie i holenderski wymiar sprawiedliwości nie może wypuścić go na wolność. Działanie to mogłoby bowiem sprawić, iż znów kogoś zaatakuje. Do tego zaś nie można dopuścić. Należy więc chronić przed 28-latkiem zarówno holenderskie jak i polskie społeczeństwo.

Obrona jest innego zdania. Prawnik U. wskazuje, że 28-latek już dostatecznie długo przebywał w celi z racji aresztu przedprocesowego. Sąd powinien więc wymierzyć wyrok równy odsiadce i zwolnić oskarżonego, tak by mógł wrócić do ojczyzny. Wymiar sprawiedliwości bowiem nie może decydować bez opinii ekspertów, czy ktoś jest chory psychicznie, czy nie. Nie może więc wysłać go na leczenie TBS. Opinii tej, jak wiadomo nie ma, ponieważ Adam U. odmawia współpracy.
Jaki jednak werdykt podejmie sąd? Przekonamy się 18 listopada.