Polacy złapani na gorącym uczynku

Konopie i dziura w podłodze

Nasi rodacy zostali schwytani na gorącym uczynku, gdy holenderska policja dokonała nalotu na teren przemysłowy Strijviertel, gdzie znajdowała się plantacja marihuany. Jaki los może czekać zatrzymanych Polaków?

Funkcjonariusze policji zakończyli działalność plantacji konopi znajdującej się na ternie przemysłowym w Strijviertel. Podczas akcji stróżów prawa na gorącym uczynku złapanych zostało siedem osób, które pracowały bezpośrednio przy ścinaniu i suszeni narkotyku. Oprócz nich policja zatrzymała jeszcze cztery osoby, które, znajdowały się w domu obok szkółki. Cała jedenastka została natychmiast aresztowana i zawieziona na komendę.

 

Nie tylko „zioło”

Gdy wszyscy podejrzani znaleźli się w policyjnej izbie zatrzymań, oficerowie grupy zajmującej się zwalczaniem przestępczości narkotykowej rozpoczęli dokładne przeszukanie obiektu. Po kilku godzinach śledczy zabezpieczyli 1350 krzaczków roślin, co kwalifikowało farmę jako jedną z większych. Oprócz konopi policjanci znaleźli także twarde narkotyki. Nieoficjalnie mówi się, iż mundurowym udało się zabezpieczyć sporą ilość kokainy. Oprócz niej w budynku znaleziono również broń palną.

Cynk

Jak to się stało, że policja wpadła na trop tej farmy? Wszystko to efekt nie wielomiesięcznego śledztwa, a trochę zbyt wścibskiego sąsiada. Okazało się, że jeden z obywateli doniósł na komendę, iż na terenie jednej z okolicznych posesji dzieje się coś dziwnego. Jak stwierdził, przyjeżdżają i odjeżdżają stamtąd podejrzane samochody. Policja więc postanowiła sprawdzić ten cynk i okazało się, że był to dosłownie strzał w dziesiątkę.

Polacy

Funkcjonariusze policji przekazali, iż podczas nalotu zatrzymanych zostało 11 mężczyzn w wieku od 20 do 55 lat. Czterech z nich nie posiada stałego miejsca zamieszkania w Królestwie Niderlandów. Po wylegitymowaniu okazało się zaś, że są to obywatele naszego kraju. Osoby te z racji na wspomniany brak stałego miejsca zamieszkania w Holandii najprawdopodobniej poczekają do czasu procesu w areszcie. Co bowiem do winy podejrzanych nie ma tu najmniejszych wątpliwości. Otwartym pytaniem pozostaje jedynie wymiar kary, jaki może czekać zatrzymanych.Ten zaś będzie zależeć między innymi od funkcji, jakie spełniali nasi rodacy.