Pechowy jak… Polak

Nie wiemy, czy wstał lewą nogą, zbił lustro lub nie miał styczności z czarnym kotem. Wiemy jednak, że mało kto może mówić o takim pechu, jak nasz rodak.


Policyjne kontrole

Podobnie jak w naszym kraju, tak i holenderska drogówka organizuje co jakiś czas łapanki, których ofiarami mają być pijani kierowcy. W tym celu patrol zajmuje miejsce na jednej z bardziej uczęszczanych dróg i zatrzymuje pojazdy do kontroli. Czasem funkcjonariusze sprawdzają każdego kierowcę, innym razem są to wyrywkowe kontrole. Z racji na sposób ich przeprowadzania taka działalność, nie jest jednak zbytnio uciążliwa dla kierowców. Nowoczesny sprzęt pozwala na sprawdzenie trzeźwości kierującego tylko poprzez krótkie dmuchnięcie. Nie ma wymiennych ustników, nie ma kilkunastosekundowego dmuchania. Wszystko idzie szybko i sprawnie. Dopiero gdy podstawowy alkomat stwierdzi zawartość oparów alkoholu w wydychanym powietrzu, kierujący jest proszony o zjechanie na bok i wyłączenie silnika w celu dokładniejszej kontroli. To też spotkało 30-letniego Polaka w Eindhoven.

Mężczyzna może mówić o pechu, reszta społeczeństwa o szczęściu.

Wysoki wynik

Podstawowa kontrola trzeźwości wykazała, iż Polak pił wcześniej alkohol. Został więc poddany bardziej szczegółowemu badaniu. Wtedy to okazało się, że mężczyzna przekroczył normy prawie trzykrotnie. W takim stanie nie mógł już kierować pojazdem. Otrzymał więc wysoki mandat i przesiadł się na siedzenie pasażera.

Ogromny pech

Na szczęście policyjne kontrole w Holandii dotyczące pijanych kierowców działają obszarowo. Jakież więc było zdziwienie funkcjonariuszy w Geldrop, gdy złapany przez nich pijany kierowca z Polski, stwierdził, że już dostał mandat za to wykroczenie. Okazało się bowiem, że po policyjnej kontroli przesiadł się z powrotem na miejsce kierowcy i sam kontynuował jazdę. Co więcej, porównanie z wcześniejszym badaniem z Eindhoven wykazało, że na trasie liczącej raptem tylko kilkanaście kilometrów, mężczyzna zdążył wlać w siebie kolejną dawkę alkoholu, co wyraźnie pokazał alkomat. W takiej sytuacji policjanci powinni zabrać mu prawo jazdy. Okazało się jednak, że mężczyzna nie ma go przy sobie.

Alkohol za kierownicą

Policja nie informuje, czy aresztowała Polaka, za taką bezprecedensową recydywę. Niemniej może on liczyć się z dużymi sankcjami. Doświadczony kierowca może pozwolić sobie w Holandii na wypicie piwa do obiadu, ponieważ przepisy dopuszczają tam aż 0,5‰ alkoholu we krwi. Niemniej stan upojenia, w jakim znajdował się kierowca znad Wisły, znacząco przekraczał te normy i powodował, że kierujący stawał się poważnym zagrożeniem na drodze. On może mówić o pechu, społeczeństwo zaś o szczęściu, gdyż holenderskiej policji udało się wyeliminować, wprawdzie dopiero za drugim razem, potencjalnego sprawcę drogowej tragedii.