Nowe hobby przestępców w Holandii – okradanie ciężarówek

Brak pacy, nuda, chęć poczucia dreszczyku emocji lub po prostu nagły, głupi pomysł. W ostatnich dniach holenderska policja odnotowuje zwiększoną aktywność złodziei grasujących na ciężarówkach. Ofiarami padają między innymi polskie tiry.

Na gorącym uczynku

26-letni mieszkaniec Eindhoven został złapany w czwartkową noc na gorącym uczynku podczas kradzieży elektroniki z tira. Podczas rutynowego patrolu na autostradzie A50, w pobliżu Arnhem, radiowóz wjechał na parking-plac postojowy bardzo często wykorzystywany w transporcie międzynarodowym. Praktycznie codziennie można tam spotkać od kilku do kilkunastu zaparkowanych tirów. Około godziny 2:40 przy jednym z takich właśnie pojazdów miał miejsce dość duży ruch. Przy tylnej klapie ciężarówki widać było na ziemi dużo skrzyń i paczek. Wyglądało to tak, jakby ktoś wyładowywał z maszyny ładunek. Nie byłoby to może i dziwne, gdyby nie godzina i to, że plandeka nie była podniesiona, ale rozcięta. To zaś budziło tylko jedno skojarzenie. Naczepa padała właśnie ofiarą złodziei.

 

Pościg

Trzech krzątających się przy ciężarówce ludzi widząc radiowóz, natychmiast potwierdziło domysły mundurowych. Trójka złodziei postanowiła uciec. Dwóch z nich, ryzykując swoje życie, przebiegło przez A50 na drugą stronę. Trzeci podejrzany, który nie miał na tyle odwagi lub refleksu, by rzucić się za kolegami, został natychmiast aresztowany. Ucieczka nie udała się również jednemu z ryzykantów, przemykającemu w poprzek autostrady. W efekcie parę godzin później na policyjnym dołku spotkał się 26-letni mieszkaniec Eindhoven i jego wspólnik rodem z Kolumbii. Od 36-letneigo Kolumbijczyka pobrano dane do badania DNA. To zaś zaowocowało kolejną niespodzianką. Wiele wskazuje na to, iż człowiek ten zamieszany jest również w inne przestępstwa.

Z furgonetki do lasu

Kilka godzin przed opisywanymi tu zdarzeniami podobny los spotkał polskiego tira zaparkowanego przy autostradzie A67. Maszyna ta była jedną z 20 „ofiar” małego ganku złodziei, którzy chcieli w ten sposób ułożyć sobie życie. Na szczęście również i ich udało się namierzyć niderlandzkiej policji.

Rozpoczął się pościg, podczas którego przestępcy uciekali niebieskim busem. Dostawczak nie mógł się jednak równać pod względem mocy i prędkości policyjnemu radiowozowi. Wiedzieli o tym również i złodzieje. Dlatego też w pewnym momencie ich pojazd zjechał z autostrady i wjechał w krzaki pod lasem. Działanie to nie miało jednak znamion utraty kontroli nad pojazdem, a zaplanowanego manewru. W momencie, gdy bus się zatrzymał, wyskoczyli z niego pasażerowie. Przestępcy liczyli, iż uda im się umknąć policji w lesie. Patrol policji wezwał natychmiast jednostkę z psem tropiącym. Czworonożny oficer po pewnym czasie złapał trop jednego z podejrzanych. Dzięki temu mundurowi aresztowali 30-letniego Rumuna. Jego wspólnik skutecznie uniknął jednak schwytania.