Niespotykane zjawisko na holenderskim niebie

zorza polarna nad Holandią

W minionym tygodniu mieszkańcy północnej części Królestwa Niderlandów ze zdziwieniem i niedowierzaniem patrzyli w nocne niebo. Ich oczom ukazał się bowiem praktycznie niespotykany dotąd widok. Nie chodzi tu jednak o UFO, czy spadające szczątki Chińskiej rakiety. Holendrzy ujrzeli zorzę polarną.

Tylko dla dociekliwych

Zorza polarna widoczna w Holandii nie wygląda tak jak za kołem podbiegunowym. Jest ona dużo bardziej subtelna i bardzo łatwo może umknąć wzrokowi niedoświadczonych obserwatorów. Ostatnio takie zjawisko było widoczne w Niderlandach w 2015 i 2018 roku. W tym tygodniu zaś było widoczne w nocy ze środy na czwartek, w rejonie gminy Terschelling, obszaru wysuniętego najbardziej na północ w Niderlandach oraz z Ameland, wyspy położonej na wschód od Terschelling.

Śmiertelnie niebezpieczne zjawisko

Zorza polarna najczęściej widoczna jest w rejonach podbiegunowych. Czasem jednak zdarza się jej "zabłądzić" i zawędrować z bieguna północnego nieco bardziej na południe, dzięki czemu mogli ją dostrzec obserwatorzy w Niderlandach. By jednak tak się stało, musiało zostać spełnionych parę czynników. Pierwszym z nich jest jej moc. Nie bez przyczyny są również kwestie związane z zachmurzeniem, zanieczyszczeniem powietrza i jasnością. Jeśli w okolicy są bowiem silne źródła światła, (np. łuna miasta), zjawisko to jest dużo słabiej widoczne.

Aplikacja do rozliczenia podatku z Holandii

Aktywność słońca

To jednak nie wszystko. Astronomowie wskazują, iż słońce pracuje w 11-letnich cyklach. Połowa tego okresu to czas wzmożonej aktywności, kiedy to duża ilość cząsteczek wyrzucana jest w przestrzeń przez naszą gwiazdę. To promieniowanie jest zabójcze dla człowieka, na szczęście wychwytuje je warstwa ozonowa, tworząc przepiękne teatry zorzy polarnej na biegunie. Sęk w tym, iż obecnie słońce jest w drugim okresie, który również trwa 5,5 roku, a w którym gwiazda wykazuje niską aktywność. To zaś jeszcze bardziej wpływa na wyjątkowość całej sytuacji. Dlatego też tym bardziej zazdrościmy szczęśliwcom, którym udało się ją nie tylko zobaczyć, a nawet i sfotografować.