Niemiec staje przed holenderskim sądem za zabójstwo Polki

Przed holenderskim wymiarem sprawiedliwości toczy się sprawa przeciwko 45-letniemu Niemcowi, który jest oskarżony o zabójstwo swojej dziewczyny, Polski mieszkającej w Amstelveen.


Polka znaleziona martwa w swoim mieszkaniu

Przed holenderskim wymiarem sprawiedliwości toczy się sprawa 45-letniego Niemca oskarżonego o zabójstwo swojej dziewczyny, Polski mieszkającej w Amstelveen. Prowadzony obecnie proces jest pokłosiem zdarzeń, które miały miejsce ponad dwa lata temu.

O sprawie zrobiło się głośno dzięki holenderskiemu programowi telewizyjnemu Opsporing Verzocht, w którym prowadzący przyjrzeli się bardzo dziwnej śmierci 50-letniej kobiety w Amstelveen.

Sprawa była wyjątkowo zagadkowa. 19 września 2017 roku, 50-latkę, Wiolettę R. znaleźli jej współlokatorzy, w swoim mieszkaniu, w Prunuslaan. Kobieta nie wykazywała żadnych oznak życia. Przybyły na miejsce zespoły ratownictwa stwierdziły zgon. Wkrótce potem sekcja zwłok i dokładne oględziny ciała pozwoliły ustalić, że kobieta nie żyła co najmniej od 24 godzin. Co jednak ciekawsze, sekcja jako przyczynę zgonu podała uduszenie. To tylko potwierdziło podejrzenia policji badającej sprawę, iż w zajście  mogą być zamieszane osoby trzecie. Funkcjonariusze zwrócili się o pomoc w poszukiwaniu świadków, do mediów.

Liczono na to, że ktoś będzie w stanie udzielić informacji o ostatnich dniach życia Polki, która wyjechała do pracy w Holandii, gdzie utrzymywała się jako osoba sprzątająca.

Niemiec udusił Polkę, bo ta była przygnębiona

Poszukiwania Niemca

Wkrótce w dochodzeniu głównym podejrzanym stał się 45-letni, bliski przyjaciel ofiary, Niemiec. Niestety służby nie potrafiły namierzyć go na terenie Holandii. Dopiero po dwóch miesiącach od śmierci Wioletty, policjanci aresztowali mężczyznę w Polsce, skąd przetransportowano go do Holandii.

Przełom w śledztwie

Już od samego początku 45-latek nie wmawiał policji, iż nie ma nic wspólnego ze sprawą. Twierdził jednak, iż jego przyjaciółka-dziewczyna przestała oddychać z powodu jest własnej głupoty i zabawy, jaką prowadzili. Policja jednak nie chciała uwierzyć w te zaznania. W toku dalszego śledztwa i kolejnych przesłuchań, Niemiec w końcu przyznał się do winy. Stwierdził, że zrobił to jednak dlatego, że Polka była mu bardzo bliska, a on chciał w ten sposób pozbawić ją cierpień oraz smutków z powodu tego, co się stało z jej matką. Na informację tą trzeba było jednak czekać prawie dwa lata, ponieważ podejrzany ogłosił to dopiero we wtorek, 26 marca 2019 roku. To wyznanie skłoniło holenderską prokuraturę do domagania się 12 lat bezwzględnego pozbawienia wolności dla mężczyzny. W wymiar kary może zostać włączony okres, który podejrzany spędzi w toku śledztwa w areszcie.

Holenderski sąd wyda jednak werdykt najwcześniej za dwa tygodnie, czyli w połowie kwietnia.