Najpiękniejszy koń świata może zniknąć! Chów wsobny i wielkie pieniądze niszczą rasę
Najpiękniejszy koń świata może zniknąć! Chów wsobny i wielkie pieniądze niszczą rasę
Przyszłość słynnego konia fryzyjskiego o kruczoczarnej sierści jest zagrożona z powodu chowu wsobnego. Rodzi się zbyt wiele źrebiąt z niekiedy poważnymi wadami, ponieważ do hodowli wykorzystuje się niewielką grupę spokrewnionych ze sobą superogierów.
„Ich organizmy przestają prawidłowo funkcjonować i uważam to za bardzo poważny problem” – mówi były hodowca Wierd Peter Visser. Założył on punkt zgłoszeń dotyczących problemów zdrowotnych u koni fryzyjskich.
„Punkt zgłoszeń jest przepełniony. Cały czas pojawiają się przypadki problemów z przełykiem, oczami, jelitami i żołądkiem” – mówi. „Obawiam się, że jeśli tak dalej pójdzie, za dziesięć czy dwadzieścia lat nasze dzieci i wnuki nie będą już mogły cieszyć się widokiem konia fryzyjskiego”.
Koń bojowy
Ze względu na kruczoczarną sierść i bujną grzywę koń fryzyjski został w 2016 roku uznany w Stanach Zjednoczonych za najpiękniejszego konia świata. Jest to najstarsza rodzima rasa koni w Holandii. Jej korzenie sięgają czasów rzymskich, kiedy przodkowie tych zwierząt byli wykorzystywani jako konie bojowe. We Fryzji silne i spokojne konie służyły przede wszystkim do pracy w rolnictwie.
W drugiej połowie XIX wieku rasa znalazła się w poważnych tarapatach. Koń fryzyjski był zagrożony wyginięciem z powodu krzyżowania go z innymi rasami, które lepiej nadawały się do pracy przy pługu.
Nie podobało się to grupie miłośników rasy. 1 maja 1879 roku 22 hodowców spotkało się w wiejskiej gospodzie i założyło księgę stadną, tworząc rygorystyczny program hodowlany, którego celem było zachowanie czystych linii krwi i charakteru konia fryzyjskiego.
Bez krzyżowania z innymi rasami
W ciągu kolejnych stu pięćdziesięciu lat zarówno we władzach Królewskiej Księgi Stadnej Koni Fryzyjskich KFPS, jak i poza nimi, wielokrotnie dyskutowano o zasadach hodowli. Mimo to nadal obowiązuje podstawowa reguła ustanowiona na początku: koni fryzyjskich nie krzyżuje się z innymi rasami.
W praktyce wszystkie źrebięta rodzące się w 2026 roku wywodzą się z trzech lub czterech pierwotnych linii krwi.
W 2022 roku okazało się, że ponad jedna trzecia źrebiąt jest potomkami jednego z dziesięciu najpopularniejszych fryzyjskich ogierów rozpłodowych. W takiej sytuacji chów wsobny i związane z nim poważne problemy stają się realnym zagrożeniem – informuje Omrop Fryslân.
Badania wykazują, że rasa jest obecnie obciążona ponad dwudziestoma wadami dziedzicznymi. Może chodzić między innymi o wodogłowie, niedrożność przełyku, pęknięcie aorty lub wadę móżdżku, przez którą źrebię przychodzi na świat i porusza się niczym zombie.
Kałuża krwi
Dla części hodowców sytuacja stała się nie do zaakceptowania. Po latach martwych źrebiąt, trudnych porodów i problemów zdrowotnych niektórzy decydują się całkowicie zakończyć hodowlę.
„Nie chcę już więcej tego cierpienia” – mówi Stephanie Dietrich. Pokazuje zdjęcie martwego źrebięcia leżącego w kałuży krwi. Aby uratować klacz, weterynarz musiał odciąć przednie nogi martwego źrebięcia, a następnie wydobyć jego ciało z brzucha matki w częściach.
Dietrich zleciła badanie martwego źrebięcia. Wykazało ono obecność wady genetycznej.
Jest jedną z niewielu osób, które są gotowe opowiedzieć swoją historię publicznie, podając imię i nazwisko. Wielu hodowców oraz innych osób związanych z branżą boi się mówić albo wypowiada się anonimowo. Obawiają się niezrozumienia, gróźb i utraty dochodów.
„Jedna porcja nasienia superogiera kosztuje średnio 1500 euro” – mówi dziennikarz śledczy Hayo Bootsma z Omrop Fryslân.
Rada hodowlana
KFPS przyznaje, że chów wsobny stanowi zagrożenie. W 2021 roku niezależna Rada Hodowlana działająca przy organizacji otrzymała zadanie opracowania planu, który miał ograniczyć wzrost poziomu pokrewieństwa w rasie.
Najważniejszym zaleceniem rady było ograniczenie liczby kryć wykonywanych przez superogiery do maksymalnie 120. Proponowano również dopuszczenie do hodowli większej liczby ogierów pochodzących z innych linii.
„Trzeba poszerzyć pulę genetyczną poprzez zatwierdzanie większej liczby ogierów” – mówi były przewodniczący Rady Hodowlanej Tjitze Bouma. „Chcemy mieć zdrowego syna po każdym ojcu. Wtedy będzie można wykonać kolejny krok naprzód”.
Wykonalność planu
Zarząd KFPS nie przyjął przedstawionego planu. Organizacja poinformowała członków, że istnieją przeszkody prawne. Pojawiły się również wątpliwości dotyczące praktycznej wykonalności proponowanych zmian oraz tego, czy rzeczywiście doprowadziłyby one do ograniczenia chowu wsobnego.
Obecnie grupa projektowa KFPS pracuje nad nowym planem hodowli i selekcji. Dokument ma być gotowy przed 1 października.
W krótkim oświadczeniu zarząd KFPS zapewnia, że dostrzega istniejące problemy.
„Zdrowie naprawdę jest dla nas najważniejsze” – powiedział rzecznik organizacji.
źródło: nos.nl
