Na ratunek brata, czyli rodzinne problemy w Groningen

godzina policyjna w Holandii

Bracia bardzo często mają podobny charakter. Bardzo często też jeden za drugim pójdzie w ogień. Taka sytuacja miała miejsce w Groningen, kiedy to mężczyzna wziął winy swojego brata na siebie. Niestety braterska solidarność oznaczała poważne problemy dla obu mężczyzn. 

37-letni właściciel szkoły tańca powiedział, iż kokaina, którą funkcjonariusze policji znaleźli w samochodzie jego brata, należy do niego. Mężczyzna miał pożyczyć pojazd i „przypadkowo” zostawić tam kilogram narkotyków. Prokuratura, słuchając tego wyjaśnienia, jest jednak dość sceptyczna. Biały proszek ma bowiem tak dużą czarnorynkową wartość, iż raczej trudno o nim zapomnieć. Niemniej jednak oskarżyciel nadal czeka na wyniki badań daktyloskopowych, by jednoznacznie potwierdzić lub zaprzeczyć tej teorii. Zadnie to, stojące przed policyjnymi technikami, jest jednak wyjątkowo trudne. Jak wskazuje policja, na pakunku nie było zbyt wielu pełnych odcisków, jest za to trochę fragmentów.

 

Na ratunek brata

Mężczyzna, biorąc narkotyki na siebie chce ratować brata przed wysoką odsiadką. Jego najbliższy krewny został aresztowany 1 czerwca w związki z dochodzeniem dotyczącym prania brudnych pieniędzy i oszustwami hipotecznymi. To jednak jak się okazało, był tylko wierzchołek góry lodowej. Na telefonie aresztowanego znaleziono pornografię dziecięcą i zoofilię. To wyjątkowo dużo jak na byłego już funkcjonariusza policji, który na skutek tak mocnych dowodów został zwolniony dyscyplinarnie z pracy. Wspomniane narkotyki to zaś efekt przypadkowego przeszukania pojazdu byłego oficera.

Za wszystkie te przestępstwa mężczyznę czekają zapewne lata więzienia, więc brat chce zminimalizować karę dla niego.

 

Molestowanie

Problem jednak w tym, iż również 37-latek nie jest bez winy. Mężczyzna był instruktorem w szkole tańca. Był, ponieważ został aresztowany 8 września. Wpłynęło bowiem przeciw niemu 11 zgłoszeń dotyczących wykorzystywania seksualnego swoich podopiecznych. Dziesięć ofiar miało być nieletnimi.

Co ciekawe, prokuratura w żaden sposób nie łączy materiałów pornograficznych na telefonie policjanta z działaniami jego brata. Obie sprawy są na chwilę obecną rozpatrzone całkowicie osobno i śledczy nie widzą powodu, by je ze sobą łączyć.