Morze Północne znów łaknie krwi

Od piątkowego wieczora niderlandzkie służby ratunkowe szukały zaginionego nastolatka. To kolejna w ostatnim czasie ofiara Morza Północnego, która zaginęła w jego zdradliwych wodach. 

Morze znów groźne

Niderlandzcy ratownicy szukali zaginionego 15-letniego chłopca w Zandmotor niedaleko Monster. Nastolatek, młody mieszkaniec spod  Hagi wybrał się nad morze ze swoimi przyjaciółmi. W piątek tuż przed godziną 20 trójka młodych ludzi w wieku od 15 do 18 lat miała w poważne tarapaty. Wiele wskazuje na to, iż wpadli oni na szalony pomysł, by dać ponieść się nurtowi w kierunku Hoek van Holland i popływać w tym rejonie. Niestety jak można łatwo się domyślić, młodzież przeliczyła się odnośnie swoich możliwości i wpadła w kłopoty. Prąd okazał się dla nich bowiem zbyt silny.

Akcja ratownicza

Przechodnie widząc sytuację nastolatków, pośpieszyli im z pomocą. Świadkom dramatu udało się wyciągnąć dwóch młodzieńców. Trzeciego niestety nie udało się podjąć z wody. W tej sytuacji natychmiast powiadomiono służby ratownicze. W wieczorne piątkowe niebo wzbiły się dwa śmigłowce, a na wodę spuszczono kilka łodzi. Z plaży działania prowadziło zaś wielu ochotników, którzy tworząc żywe łańcuchy, liczyli iż uda im się odnaleźć nastolatka. Akcję w piątek wstrzymano dopiero po zmroku. Gdy na skutek bardzo słabej widoczności szanse na odnalezienie chłopca były znikome. Nad wodą pozostał jedynie jeden śmigłowiec z kamerą termowizyjną, ale niestety nowoczesny sprzęt nie pomógł w poszukiwaniach zaginionego.

Sobotnie działania

W sobotę ratownicy wyszli w morze o godzinie 5. Akcja została jednak ponownie wstrzymana o godzinie 9 na skutek przypływu. Później działania wznowiono z udziałem trzech łodzi SAR. Jak jednak po południu w sobotę zaznaczyli ratownicy, prowadzili oni już tylko akcję poszukiwawczą. Szanse bowiem na to, iż 15-latka uda się odnaleźć żywego, spadły praktycznie do zera.

Bezprecedensowe działania

Piątek był rekordowym dniem na plaży w tym sezonie, jeśli chodzi o frekwencje. Wielu plażowiczów dowiadując się o tragedii, postanowiło przystąpić do akcji ratunkowej. Jak już wspominaliśmy turyści i rodowici Holendrzy tworzyli żywe łańcuchy. Ludzie, trzymając się za ręce, wchodzili na wiele metrów w morze, w poszukiwaniu nastolatka. Holenderskie służby ratownicze mówią o swoistym fenomenie. W akcję było bowiem zaangażowanych oprócz służb ponad 100 wolontariuszy. Wyzwolono więc ogromną energię społeczną. Niestety nie pozwoliła ona odnaleźć nastolatka.

Pomimo tak wielkiego zaangażowania ludzi, akcja miała swój tragiczny finał w niedzielny poranek. Spacerowicze przechadzający się rano plażą niedaleko Zandmotor odnaleźli wyrzucone przez wodę ciało nastolatka. Rodzina potwierdziła, iż jest to poszukiwany 15-latek.